Michał Płaczek
 << 1   2 
Mgnienie Złotego Oka
my, albo i biedniejszych, nasze współczucie budzi się, nigdy zresztą do końca nie uśpione. Gdzieś tam, nie tu, na sali kinowej przecież, kobiety są mordowane. Co jest niestety prawdą, elementem Prawdy, ale czy naprawdę – naprawdę musimy o tym wspominać, kiedy mowa jest o czymś innym, o trudności? Albo wstydzie? Ktoś co prawda brzydko nakłamał w odbywającej się rozmowie, ale tego nie słyszymy, ponieważ Prawda oczekuje od nas tego, żeby przede wszystkim oznajmić, że a) my mamy Prawdę, nie wy; b) Prawda stoi na wspaniale zaprojektowanym placu, z dala od roztrąbionej autostrady; c) jeśli nasz Prawda jest prawdziwa, to wasza jest fałszywa; d) że wy znacie Prawdę, widzieliście ją kiedyś na słupie ogłoszeniowym, jak ją ładnie sportretowaliśmy, ale poodwracaliście głowy żeby obejrzeć sobie nowe budownictwo stolicy.

Współczucie i litość trwają w patologicznym małżeństwie. Pozostają w relacji współuzależnienia i Współczucie, co gorsza, nie chce iść na terapię, która jest przecież pierwszym krokiem.

Dobrze, skoro już się tyle nagadałem, a Państwo namęczyli odcyfrowując metafory (jestem okropnie tchórzliwy i nie mówię wprost, przepraszam), to poproszę wreszcie o chwilę uwagi. Wiele z Państwa nie dostrzega, że w waszym własnym domu Współczucie jest co dzień bite przez pijaną litość. Z tym trzeba coś zrobić, ludzie! No i ta Prawda, gdzie ona teraz jest? Ona sobie gdzieś poszła, co gorsza - nie sama! Ktoś ją zamknął w przygranicznym obozie dla uchodźców, gdzie biedulka grzeje się przy płonącym śmietniku. Doprawdy, trochę się daliśmy zrobić.
Jak ci biedni ludzie, którzy dali się przywieźć ciężarówką przez pół świata, żeby tylko dojechać do Berlina, tymczasem podle wysadzono ich w Warszawie i przez dłuższy czas chodzili po parku Kaskada pewni, że to Alexanderplatz. Berlin znali tylko z pocztówek wysyłanych przez krewnych, którym się udało. Było tam ładnie i pracowało się w lepszych warunkach. A potem przyszła straż miejska i wylądowali tam, gdzie ich Prawda, w tym samym obozie, o którym już mówiłem.

No i co teraz, na co tyle krzyku? Noga wyszła z morza, plaża posprzątana, włączamy sobie kino samochodowe dla znajomych, i co? Co teraz? Żeby kogoś pocałować naprawdę trzeba będzie się napić.

Pan Bóg przygląda nam się stamtąd, gdzie zawsze był, i gdzie go zostawiliśmy, o tym miejscu też już chyba wspominałem, mruga swoim Złotym Okiem. Różni ludzie chodząc po ulicach mówią o Prawdzie, która może przedarła się przez ziemię niczyją i w końcu odpoczywa od nas, od nas wszystkich, poza różą wiatrów, na słonecznym brzegu, czeka na nasz telefon, tymczasem wchodząc do basenu, na którego krawędzi zostawiła sobie drinka z palemką.
 << 1   2 
Michał Płaczek
fot.




The dream you dream alone is only a dream - but the dream we dream together is Reality.
(Yoko Ono)




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie