Wojciech Giedrys
ur. 1 stycznia 1981 w Olsztynie. Autor tomu Ścielenie i grzebanie (Wyd. Mamiko, Nowa Ruda 2004). Publikował m.in. w "Twórczości", "Odrze", "Akcencie", "Kresach", "Opcjach", "Lampie", "Borussii", "Kartkach", "Toposie" i innych. W latach 1998-2005 związany z kwartalnikiem "Undergrunt", redaktor działu literackiego "Teki". Dwukrotny stypendysta Miasta Torunia (2004, 2005). Współorganizator Majowego Buumu Poetyckiego. Mieszka w Toruniu, gdzie pracuje jako dziennikarz w "Gazecie Wyborczej".
Dziewięć miesięcy
Na brzuchu kropelki potu, a później
sprężyny, które mnie zdradziły.
Cielsko fabryki się rozgrzewa,
bruzdami płyną fale włosów,
celofanowych siatek, kroków -
to wszystko za oknem dojrzewa.

W brzuchu jedna mała kropelka,
podobno wielkości szpilki, nie
mogę oderwać wzroku od pępka.
Fabryka dnia rusza pełną parą, pełne
twarze i usta, wrastają w arkady
poranka, a twoja twarz staje się

freskiem.
Dziennik
01-03-06 22:48

Palcówki 1.0

Ścieram parę wodną z okien. Dym z komina fabryki jakiejś tkaniny (której na oczy nie widziałem) na niebie rozciąga się niczym tiulowy szal. Pierwsze kroki po wyjściu z klatki są najgorsze. Podobnie jak pierwszy oddech. Mroźne powietrze wypełnia płuca. Przechodzę przez tunel. Jestem coraz bliżej przystanku. Spomiędzy bloków atakują mnie zapachy z fabryki płatków śniadaniowych, zmieszane z lekkim i przyjemnym aromatem pierników. Łączą się z zapachami osób oczekujących na przystanku. Zawsze przychodzę, gdy jest pusto. Zwykle jestem pierwszy. Pozostali powoli dochodzą. Zerkają na zegarki, przestępują z nogi na nogę, szukają biletów, wyrzucają puste opakowania po batonach, w końcu poprawiają włosy i wpatrują się bezmyślnie w wieżowiec i dykty między oknami. Mają kilka minut, aby postudiować rozkład jazdy albo układ niedopałków za przystankiem, a potem pochodzić wkoło niego, czytając po raz setny napis na kiosku. Każdy literuje w myślach: Jebać Apator! A potem wracają do jedenastopiętrowca. Rzucają co chwilę okiem na balkony. Każdy w innym kolorze. Wygląda to, jak domki budowane przez przedszkolaków z kilku różnych kompletów klocków. Każdy chce mieć inny balkon, choć na chwilę różnić się od sąsiada. Wmówić sobie, że ma się droższą tapetę, meble z drewna, broń Boże, z jakiejś, parszywej okleiny i okna z PCV, takie z prawdziwego zdarzenia i koniecznie nie od Heńka ze sklepu na osiedlu. Tylko zamówione na Starówce. Wieczorem, gdy jeszcze firanki nie pójdą w ruch, widać, że każdy ma podobne szafki w kuchni, lampy, a nawet pojemniki na makaron czy cukier. Rekordy biją gruszkowe kredensy i wiśniowe szafy. Hitem są bordowe ściany. Wystarczą barwniki z... więcej >>

Wojciech Giedrys
fot. Joanna Giedrys


Ścielenie i grzebanie, wyd. Mamiko, Nowa Ruda 2004, 32 s.






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie