Michał Płaczek
Vivienne Plumb - Twarz Ziemi
Twoje dłonie już nie pasują do moich
kieszeni, jadę cię zobaczyć, och, jak za
tobą tęskniłam mijając Horowhenua,
przed Levin mężczyzna w żółtej, poplamionej
wełnianej koszuli z kapturem leży twarzą
do ziemi przy strumieniu, jadę, jadę,
po drodze zawsze są owce i smuga
błękitnego dymu na odległym wybiegu dla koni,
po drodze zawsze są kasztanowe zady i
obora o czerwonym dachu.

Intercity z Wellington do Auckland
jedzie jedenaście godzin, kierowca to
zawsze Sean, Dougal, Jim albo Dave,
kierujemy się białymi liniami, jest
słupek, brama, słupek, kabel na ogrodzeniu,
słupek, brama, Horowhenua, Manawatu,
Waikato, jadę, jadę, jadę.

Owce, sklep z wełną, pawilon rzeźniczy, za wcześnie
na baranki, owcze ciężarówki z blachy falistej
uporczywie stoją, każde miasto ma własne
drzewo różane, i dla upamiętnienia króla i kraju,
to jest okolica, która pożarła lasy te motu.

Wycinają nową, wstrętną bliznę
drogi koparką, oto jestem,
nadjeżdżam, roztopiona zieleń, ciężarówka ze
świniami, nawóz, drewno na opał, kwadratowa
płyta kiszonki, widzę klękające
owce, przewidują pogodę, kare,
przepowiadają deszcz.

[z tomu "Scarab"]
Michał Płaczek
fot.




The dream you dream alone is only a dream - but the dream we dream together is Reality.
(Yoko Ono)




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie