Małgorzata Lebda
Wojciech BRZOSKA: W imię Ojca i Syna i Burzy
Przyznam szczerze, że dawno nie czytałem tomiku, który w tak naturalny i spójny artystycznie sposób, łączyłby różne, opozycyjne wydawać by się mogło interpretacyjne tropy. Małgorzata Lebda trochę oczami dziecka, trochę dorosłego śledzi i przetwarza rodzinne mity, prywatne, ale i te, które z pokolenia na pokolenie przekazywane są przez społeczność, wśród której wychowuje się i dojrzewa bohaterka tych wierszy.

Jak pisze poetka w utworze „deszcz cicho połyka dzieci”: „ (...) ojcze nasz któryś jest w niebie/ święć się imię twoje tyle nauczyli ją dziadkowie)”. Ale tę naukę, podobnie jak i samych nauczycieli, bohaterka poezji Lebdy pamięta raczej „jak przez mgłę”. W poszukiwaniu dowodów na istnienie Boga (ale i przodków?) przedziera się więc przez pogański las znaczeń i magicznych rytuałów, gdzie kobiety „wierzą w zabobon omamy święte szczeliny” (wiersz „przeznaczenie”), „mężczyźni nie rozpoznają ich po imieniu tylko po odgłosach” (jak w wierszu „mięso”), a nad wsią „spaceruje słowiański bóg perun” („gromnica”). Przestrzeń wsi staje się w tych wierszach polem ścierania się mitów pogańskich z wierzeniami chrześcijańskimi, w świątyniach za kapłanem powtarza się „na wieki wieków amen”, inny rytm wiary podpowiada jednak natura, gdzie wskrzesza się owady, zwierzęta karmi zwierzętami czy nadaje imiona kolejnym psom. Ludzie po śmierci nie obracają się w proch tylko w burzę, bo jak pisze poetka w puencie wiersza „gromnica”: „z burzy powstałaś/ w burzę się obrócisz”.

Jest w tym wszystkim jakaś wyczuwalna intuicyjnie tęsknota za minionym, rytualizacja świata, który nieustannie odchodzi, ale i powraca pod postacią zjawisk przyrodniczych, roślin czy zwierząt. W odwiecznym rytmie natury szuka się schronienia i uzasadnienia sensu ludzkiej egzystencji. W tym świecie odprawia się więc gusła, wróży z rumianku w noc kupały, czy zaślubia wilkołaki, jak w wierszu „tańczące z wilkami”, gdzie ciała kobiet porastają sierścią, zbliżając się tym samym do świata fauny-ba, wręcz upodabniając się do niego ( „zaślubiłam/ wilkołaka moje ciało porasta sierścią krzyczę” ).Nawet prozaiczna czynność dotykania kamieni jest tu porównywana do czynności erotyczno-cielesnej („dotykasz kamieni tak jak chciałabym/ być dotykana na placu”).

Powróćmy jeszcze na moment do wspomnianego wcześniej wiersza „tańcząca z wilkami”. W tym bowiem tekście bohaterka z jednej strony pragnie całkowitego zespolenia z naturą, która ma dla niej wymiar mistyczno-erotyczny, z drugiej zaś w wilkach widzi ogromne zwierzęta namalowane przez malarza Rafała Borcza (nota bene – ze świetnego obrazu, który znajduje się na okładce tomiku).Wilkom z pysków cieknie farba, „idą tam gdzie było słowo”. Świat kultury wkrada się więc do świata natury, odwieczna opozycja zostaje tu również świetnie poetycko rozegrana.

Zresztą, w drugim rozdziale tomiku zatytułowanym „placebo” do mityczno-zabobonnego świata wsi z pierwszej części książki wkrada się miasto, jak w wierszu „dowód” („jest tu od niedawna a już pachnie miastem kebabem komunikacją /miejską tam skąd pochodzi mówi się o takich chopcula więcej się/ nie mówi przywiozła ze sobą zabobony i gusła sposób na gładkie/ dłonie moje mówi o miejscu z którego wyrosła i bawi się nim”). Ale nawet ono ma w sobie coś ze zwierzęcej natury: „miasto ma w sobie brunatne wypustki/ bloków chodź wejdziemy w jego ciało” – z wiersza „landrynki”). Cielesność, świadomość ciała zbliża człowieka do natury, do świata pierwotnych, naturalnych odruchów i instynktów. Bohaterka „Tropów” nawet opuszczając rodzinną, mityczną przestrzeń wsi oswaja miasto niczym jakieś zwierzę, chce je dotknąć i poczuć. Bo przecież najważniejsze dla niej pozostają emocje, które wyzwalane mogą być zarówno przez przestrzeń w jakiej się znajduje jak i przez otaczające żywe istoty („nie pamiętamy imion tylko emocje” – z wiersza „gusła”.).Bo chyba właśnie emocje pozostają w nas najdłużej. „Bo żyją w nas/ zabobony a my je karmimy miejscami sobą pytaniem co dalej?” („stary sącz”).

Małgorzata Lebda napisała spójny, intrygujący, nie mający właściwie słabszych miejsc tomik poetycki, być może noszący w sobie dalekie echa światów, które przed kilkoma laty kreowali w swoich książkach tacy znakomici autorzy jak Tomasz Różycki czy Roman Honet, w jej przypadku nie jest to jednak absolutnie żaden zarzut. Zgadzam się w zupełności z autorem posłowia i jednocześnie redaktorem tomu – Marcinem Orlińskim, że nie należy przypinać poetce żadnej etykietki, gdyż jej poezja broni się sama. Polecam!

Wojciech Brzoska

Małgorzata Lebda, „Tropy”, Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2009.
Małgorzata Lebda
fot. Kacper Tekieli


Tropy (Gniezno, 2009) Obraz na okładce: Rafał Borcz
"Granica lasu" Wydawnictwo WBPiCAK w Poznaniu 2013 Zdjęcie na okładce Rafał Borcz


Laureaci Ogólnopolskiego Konkursu Video Poezja

Jury w składzie: Joanna Polak, reżyser filmu animowanego, Rafał Hanzl, reżyser, wykładowca Łódzkiej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej oraz Jarosław Jakubowski, dramaturg i poeta za najlepszą pracę uznało film Piotra Włodarczyka z Krakowa pt. 'NREMsen'...

I nagroda - Piotr Włodarczyk z Krakowa za pracę 'NREMsen' inspirowaną wierszem Małgorzaty Lebdy. Jury jednogłośnie uznało ten utwór za najciekawszą pracę konkursu, wkraczającą w intymną sferę twórczości poetyckiej.

/www.topos.com.pl/




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie