Paweł Podlipniak
Sławomir Hornik i Rafał Derda o Karmageddonie
Rafał Derda

Czułe gesty zamknęły nas w zręcznych obrożach,
czyli na temat Karmageddonu Pawła Podlipniaka



Wydany w obecnym roku przez Stowarzyszenie Salon Literacki Karmageddon Pawła Podlipniaka to dosyć ciekawa propozycja poetycka, prezentująca lirykę poety charakteryzującego się przemyślaną strategią twórczą, o wierszach pełnych zaskakujących, inspirujących metafor i tropów literackich. Karmageddon podzielony jest na cztery cykle, z których każdy ma dosyć wyraźny, zaznaczony już w jego tytule motyw przewodni. Pierwszy z cykli, Annopol, poświęcony jest tragicznie zmarłej amerykańskiej poetce nurtu konfesyjnego, Anne Sexton. Konfesyjność, typowa dla tej poetki, przenika również poświęcone jej wiersze Podlipniaka. Jest to jakby podwójny hołd złożony poetce – oprócz samego aktu napisania wierszy, których Anne Sexton jest bohaterką, kolejnym wyrazem szacunku jest używanie przez poetę tonu podobnego do tonu jej twórczości. Oczywiście, Podlipniak nie kopiuje stylu autorki Live Or Die. Daje coś o wiele bardziej wartościowego, czyli swoją własną interpretację historii poetki, interpretację mocno zmetaforyzowaną, przenoszącą jej postać na teren, gdzie panuje tylko i wyłącznie liryka. By nieco zobrazować użyte przez twórcę chwyty, pozwolę sobie zaprezentować fragment jednego z utworów cyklu:

Czułe gesty zamknęły nas w zręcznych obrożach.
Magiczne piece szumią jak żelazne skrzydła
- tak bardzo chcemy upaść, nie żyć zbyt przykładnie […]

Mój piekarnik nie działa – na szczęście/szczęść boże?
- mam wiele lepszych furtek i pewniejszych kładek.
Zwijam się w kłębek, wtedy kciuk mniej boli. Ssany.

Słowo nas nie zagoi, śmierć to także słowo

(L. Annaeus Sylvanus, str. 12)


Co ciekawe, przewijająca się przez cykl Anna (pojawiająca się nawet czasem w inwokacjach na początku utworu), istnieje w przestrzeni tak mocno upoetyzowanej, że może oznaczać każdą kobietę. Podlipniak daje nam pewne wskazówki dotyczące tożsamości bohaterki (głównie obrazy odnoszące się do prób samobójczych), jednakże Sexton jest tutaj jedynie pewnym symbolem, kluczem zapraszającym do zestawu tekstów o szerokich odniesieniach literackich, które, jak już zostało to wspomniane, składają hołd pewnej estetyce i sposobowi myślenia o poezji.

Intertekstualność połączona z możliwością wielu odczytań jest mocnym punktem wybranej przez Polipniuka ścieżki ewolucji poetyckiej. Cechy te nie ograniczają się jedynie do Annopolis; charakteryzują one cały tomik. Drugi cykl książki, Tańce wojenne, warty jest wspomnienia, ponieważ, oprócz wyżej wymienionych cech, zauważyć można swoistą intensywność nasycenia tekstu, co w znakomity sposób oddaje klimat cyklu. Zderzenie poetyckości z drastycznością wojennej przemocy daje zaskakująco interesujące rezultaty, czego dowód możemy znaleźć w pierwszej zwrotce utworu Karmel. Eau de Getsemani:

Ogniem nas polewali żwawi cukiernicy,
jak lukrem, wprost ze srebrnych luster reflektorów.
Noc pchała się pod śmigła - cięliśmy ją skrzętnie
na cienkie paski z metalowej folii,
które komary zrzucały przed pyski radarów.
(Karmel. Eau de Getsemani, str. 18)


Takich zapadających w pamięć fragmentów znajdujemy w Karmageddonie więcej. Oto wiersz z trzeciego cyklu książki, cyklu o tytule Spaleni słońcem:



najgorętsze było zawsze na końcu języka
albo opuszkach palców. […]
żar był tak miękki i twardy zarazem, miał twoje
kształty. pulsował od nocy do nocy.

ciśnienie dodawało smaku. […]
(Y. Submarine, str. 33)



Połączenie opisu zmian atmosferycznych z sytuacją intymną to niezmiernie inspirujące posunięcie, rozszerzające pole przestrzeni poetyckiej wiersza. Utwór ten, pozbawiony linii fabularnej, wywiera mimo tego bardzo żywe wrażenie, przypominające nieco scenę filmową, co koresponduje z tytułem samego cyklu, będącego przywołaniem słynnego filmu Nikity Michałkowa. Podobnie zajmujące wersy znajdujemy w ostatnim ze składających się na tomik cykli, a mianowicie w Wiktoriańskiej galerii pośmiertnej.

mamy otwarte oczy, ale nie sięgamy wzrokiem
głębiej niż za paznokieć […]

[A teraz ułóż mnie do snu (wiktoriańska galeria pośmiertna), str. 43 ]

Nie wiem, kto podkłada głos, gdy czytam w zimie

(Sto kilometrów drogi ekspresowej, str. 46)

Okiem jest bliżej i szybciej pękają zasłony

(Babie lato, str. 48)


Powyżej przytoczyłem trzy przykłady zdań otwierających wiersze z ostatniego cyklu drugiej książki Podlipniaka. Niech służą one jako pewnego rodzaju teaser, pokazujący zawansowane wyczucie materii słowa i wysokich lotów wyobraźnię autora. Chociaż nie wyczuwam u Podlipniaka potrzeby stworzenia jakiegoś mocnego, nowatorskiego idiomu poetyckiego, Karmageddon wydał mi się tomikiem niezwykle udanym, o wierszach zachowujących równy poziom, sprawnie połączonych w spójne zestawy. Mam nadzieję że zarówno moja recenzja, jak i przytoczone fragmenty wierszy zachęcą potencjalnego czytelnika do zapoznania się z drugim tomikiem pochodzącego z Radomia twórcy. Warto.

http://szafa.kwartalnik.eu/44/htm/krytyka/derda.html



Sławomir Hornik

List do Pawki Podlipniaka spod granicy małego miasta niedaleko Krakowa




Pané Pavle,

głupia sprawa z tą całą poezją. No, głupia jak jasna cholera, albo jak nawiedzająca mnie od niedawna kotka, którą nazwałem (omyłkowo!) Murzyn. Bo piękna jest jak słowiańska krasawica, ale jak to kotka – nie pragnie pieszczot ode mnie, jak ja od niej. Głupia sprawa, nie? Kto to widział, żeby.
No, w sumie to, ja widzę. Dzień w dzień. Ale, ponoć, ja nie o tym miałem. Wyobraź to sobie, Panie, o to:



Na takie
narzędzia przystaliśmy, napełniając dłonie
ogniem, usta popiołem, wypisując nasze
imiona w płytkiej wodzie. Bez żadnego wsparcia.

Oto jest głowa. Czytaj: Nie ma na nią miejsca.

(Popioły, woda, rtęć, zapadła w ustach)


Czy Ty wiesz, co ja sobie myślę? Nie to, że głowa, że każesz mi coś czytać, nie to że nie ma tu dla mnie miejsca. Bo jak mi każesz, Panie, wyjść, to ja śmiało. Ale myślę inaczej, jak? Tak: wojna? Wojna! Szykuj się, posyłam Ci herolda, moją awangardę stawiam naprzeciw Twojego Legionu.

Co, boisz się?

Bo Ty tu zaraz tak ładnie o tej Annie, tak linearnie, wiosennie, erotycznie, że to, co ma się prężyć tak robi. Jak pszeniczny kłos. Staje jak sztywny azjatycki pal. Tak, to jest ładne. I mówię to bez ogródek, o takie cuś na dwa palce.

Bo poezja, cny Panie, ma być ładna. A zapytasz: „No, okej, a martyrologia, sto milionów za sto milionów, to gdzie? Chu…m na stół?!”. Gdzie tam, im to właśnie to „sto milionów za sto milionów”, ale mnie żeby było ładnie:



Logos nas spuścił ze smyczy jak graniczną rzekę,
a po trzech dniach porzucił zabierając wiosła.

(Pierwsze stworzenie Anny)


W tym kawalątku odnajduję to, czego szukam. Szczyptę filozofii, nieco religii, mój alembik już zaczyna parować, zaczyna widzieć to, co mu narzucisz i dokąd doprowadzisz. Kojarzy mi się to z prozą Prochaśki, echem Schulza.

Skoro gdzieś mnie rzucisz wiedz, że odnajdę drogę. Nie stwarzasz wyłącznie Anny, stwarzasz sobie wroga, mnie, czytelnika. I nie pomoże Ci „lek na nagłą ciemność”, nie działam pod osłoną nocy, działam w dzień, stoję otwarty na Twoje ataki. Bo przecież wypowiedziałeś przed chwilą wojnę, a skoro tak, to walczmy, idzie straszna rzeź. Idzie Twój Karmageddon.

I trochę nie wiem, czy grasz w grę dla młodzieniaszków, czy mówisz mi
o jakimś końcu świata. Rzezi, na którą nawet ja jestem zbyt mały. Gubię się czasami w labiryncie słów, nie potrafię związać sobie sznurkiem swojej wyobraźni myśli zawartych w tekstach, rozjeżdża mi się to, jakby się po mnie powoził właśnie jakiś cny młodzianek. I, co najmniej, jakbym był punktowany tak, że nawet nie trzeba wpisywać kodów na najwyższe rekordy, bo od razu masz za mnie z tysiąc tysięcy punktów.

Aubade Triste, nie dziwi mnie, że po twojej stronie nie stoi „Alicja, córka diabła” (Niepamięć). Nie pozbierałbym się mając ją przeciwko sobie. Czy to ona tobie, czy ty jej zaufałeś nie wiem. Zgubiłem się w twoim (jej) świecie. I teraz mi smutno.

http://szafa.kwartalnik.eu/44/htm/krytyka/hornik.html
Mazowiecki Festiwal Literacki MOST - trzecia odsłona - 11.12.2011
fot.


tomik "Aubade triste" (2010)
tomik "Karmageddon" (2012)
tomik "Madafakafares" (2014)


GSW BWA Olkusz i Inicjatywa Wydawnicza Pantuniestał
zapraszają
na promocję najnowszego tomiku poetyckiego Pawła Podlipniaka
"MADAFAKAFARES"

Oprawa muzyczna:
Jarosław Zarychta - klawisze
Paweł Matracki - gitara elektryczna

11 kwietnia 2015 r. o godz. 18.00

Po występie turniej jednego wiersza z nagrodami!

Warszawa, Klub Obroty Rzeczy ul. Tarczyńska 3a ( za hotelem "Sobieski")




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie