Jakub Winiarski
"Sceptyczna emfaza" (Marcin Pietrzak o "Loqueli", fragment recenzji)
Wracając do punktu wyjścia, do mało odkrywczego (acz właściwie obrazującego zamysł warszawskiego prozaika) obrazu wyeksploatowanej kopalni, jak mniemam Winiarskiemu wcale nie o próbę opisania rzeczywistych emocji chodziło, bo z tych pokładów nic się już nie wydobędzie, ale o zobrazowanie nieadekwatności słów w stosunku do przeżyć, o podkopanie samego miłosnego dyskursu. Słowa nie obsługują uczuć, nie są ich substytutem, są takim ich objawem, na podstawie którego trudno wyrokować o faktycznych przyczynach choroby opętanego podmiotu. Słowa służą manipulacji, stanowią poręczne narzędzie miłosnych tortur. Ponieważ jednak literatura nie jest od faktów, więc z diagnozami Winiarskiego należałoby sie zgodzić. Taka jest jej natura: "Dlatego nie może być to [...] mój autentyczny pamiętnik, a tylko galeria szeptów. Jedynie ogrody formy, muzeum widm i przypuszczeń, stworzonych w tych wspólnych godzinach..." (s.57). Te słowa Tomasza dobrze oddają sceptycyzm Winiarskiego. Ja chciałbym zaś na koniec wyrazić swój autentyczny, acz ostrożny entuzjazm, co do prozatorskiego debiutu Winiarskiego.

Recenzja opublikowana w Bulionie (3/2005)
Jakub Winiarski
fot. E.K.


Kronika widzeń złudnych, Zielona Sowa, Kraków 2004
Loquela, Zielona Sowa, Kraków 2004






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie