Paweł Sarna
Paweł Sarna „Czerwony żagiel”. Próba ucieczki ze Śląska. Pani Bieńczycka
Próba oczywiście nieudana, ze Śląska nie da się uciec, ponieważ tutaj jedynie można sobie cieplutko siedzieć i pisać.
Im większa prowincja, im większe zadupie, tym artyści nominowani są na największych i potężniejszych (co sobie będziemy żałować).
Pisać tu można o wszystkim, absolutna wolność w wyborze o czym się pisze i będzie pisało jest po to, by produkcja szła pełną parą i by plan realizować, wydajności nie obniżać, a wiersze wydobywać. O stachanowskim wymiarze poezji śląskiej Paweł Sarna napisał już w swojej cenionej tu bardzo pracy „Śląska awangarda. Poeci grupy Kontekst” poświęconej Włodzimierzowi Paźniewskiemu, Stanisławowi Piskorowi, Tadeuszowi Sławkowi i Andrzejowi Szubie.

Nie wiem, na ile dług płacony swoim uczelnianym zwierzchnikom zaciążył na osobistej twórczości poety Pawła Sarny, ale po powtórnym przeczytaniu tomiku „Czerwony żagiel” chyba znacząco, ponieważ alienacja z autorskiego przeżycia doprowadza w nim autora już do histerii i lęku przed wpływem.
Wpływ znaczny widać już w tomie Pawła Sarny „Biały OjczeNasz”, gdzie egzaltacja religijna i deklaracja wiary w Boga osiągnęła takie apogeum, że historycznie udokumentowała czasy, kiedy zachłyśnięcie się religią było tak wielkie w naszym regionie, że nawet na katowickiej ASP modelki musiały nosić majtki.

Ewa Bieńczycka

http://www.historiamoichniedoli.pl/?p=679
Paweł Sarna (stylizowany na Jerzego Połomskiego)
fot.


"Biały OjczeNasz" (Kraków 2002)
"Czerwony żagiel" (Kraków 2006)
"Przypisy do nicości. Poezja Zbigniewa Bieńkowskiego" (Mikołów 2010)






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie