Marcin Zegadło
Cały w słońcu_recenzja Jakub Sajkowski (SZAFA 54 lipiec/2015)
Gwiazdy wiszą na włosku. Marcin Zegadło, Cały w słońcu

W 2006 roku, w blurbie do książki Nawyki ciał śpiących Piotr Śliwiński pisze: Nie brak melancholii w twórczości młodych autorów, lecz rzadko przemawia ona wiarygodnie. W wierszach Zegadły - przemawia. Aby uzmysłowić jak owa melancholia brzmiała, przytoczę jeden z wczesnych wierszy tego autora, pt. Żywica.

Urodzę ci martwe dziecko. Dziewczynkę która nie budzi się
ze snu. (…) Bledziutka jak twarożek.

Zegadło operuje tutaj więc mocnymi, dosłownymi, precyzyjnymi obrazami. Wiersz ów czytałem zresztą wiele lat temu, w dawno już nie istniejącym na papierze czasopiśmie Pro Arte, a pamiętam go do dziś, być może właśnie ze względu na wyrazistość obrazowania. W najnowszym tomie, Cały w słońcu, Zegadły, że sparafrazuję znany wiersz Herberta, nie opuszcza siostra melancholia. Jest to jednak melancholia, która, przynajmniej na początku, wydaje się być nieco bardziej pogodzona.

Cóż począć, jeśli dobrze czuje się wyłącznie w obecności
drzew? Osiedle umiera na masową skalę. Sąsiad z parteru
zrywa boazerię jakby nie wierzył, że wystarczy drewna na
solidną trumnę. Wiosną ciało martwej kobiety nietknięte
przez reanimację przeleżało pod klatką schodową dobre
trzy godziny. „Ten zapach” – mówi on, kiedy ona podaje
dziecku liść wierzby – „Zapach słodki jak brud, czy my także
będziemy nosić go na sobie, na dnie zmarszczek, czy
otworzy się w nas wtedy kościół jak zimne powietrze?”

(„Ktokolwiek czyni w ten sposób nie zaprze się siebie po trzykroć”)

Obrazy równie mocne, a jednak podane jakby spokojniejszym, nieco sprawozdawczym tonem. Jeśli jest to sprawozdanie (choć nie jest, rzecz jest znacznie ciekawsza), to smutek został właśnie wystawiony na słońce. Cały w słońcu. Nie „jaśniejszy”, nie „radośniejszy”, raczej uwydatniony. Ale czy to źle? Jak pisze poeta w innym wierszu, na słońcu blizny bledną, co może być metaforą chowania, duszenia w sobie bólu, a może i radzenia sobie z nim, przyzwyczajania się do niego.

Jeśli idzie o to pierwsze, mogłyby być to wiersze męskie. Tu mały przypis – jestem całkowicie przeciwny na dzielenie poezji na męską i kobiecą ze względu na metaforykę i język – co innego wiersze, które dotykają pewnych problemów – na przykład problemu odmiennego doświadczenia/oczekiwań wynikających ze stereotypów czy kultury. Do mężczyzny przedstawionego przez Marcina Zegadłę, mówi się na przykład: Taki miły i przystojny Pan, a taka/ beksa. Jest też Trzeci wiersz drogi – który kończy się tak:

A teraz, dla odmiany – pozwólmy mu mówić o sprawach
ważnych dla mężczyzn, o których mężczyźni mówią, pijąc
zimną wódkę. Niech będzie zdecydowany, bierze nadgodziny
i przez chwilę niech zna się na wszystkim. Ponieważ syn
coraz uważniej przygląda się ojcu, syn na niego patrzy (...)

Tak, mogłyby być to w tym sensie wiersze męskie. Choć Pakiet kontrolny. Likwidacja, który cały jest opisem stereotypów, społecznych oczekiwań względem ludzi, niezależnie od płci czy stanu, którzy trzymają na uwięzi swoje zwierzęta (demony?) które do pewnego momentu były wierne, aż w końcu coś pęka, coś się kończy, coś się rozkłada.

To co z tym pogodzeniem jeśli jest jednak duszno, jeśli pęka, jeśli buzuje? Po pęknięciu, po eksplozji za eksplozją (Zamiar stałego pobytu) jest być może nadzieja na nowe otwarcie, na rozpoczęcie od nowa, ale jedyne co jest pewne, to nieuchronność rozkładu, śmierci, przemijania. Brutalna to diagnoza, ale są jeszcze dwa ostatnie wiersze, które jakoś rozładowują sytuację. Jeśli chodzi o przedostatni, dedykowany synowi, pt. Konstelacje, jego piękno polega chyba na mistrzowskim rozegraniu napięcia pomiędzy motywami rozkładu,, a pewnej odjechanej idylliczności, płynnie przechodzącej w coś zupełnie nieuchwytnego - onirycznego? Metafizycznego? Zacytuję go w całości.

Ktoś zgubił to miejsce i nam się należy ta ziemia.
Beton i kora. Drzewa, które sadził mój ojciec
w czynie społecznym. Ławka przykuta łańcuchem
do wierzby. Złamany krzew bzu umarł i pachnie
jak cmentarz pełen świętych. Ucz się na pamięć.
Kiedyś ktoś nas o to zapyta i wtedy powiesz, że
było słodko – jakby dyrektor cyrku rozdawał lizaki.
Na chodniku koty na przekór wszystkiemu śpią
w południe. Na piętrach kruszą się metryki, marszczy
skóra. Kiedyś ktoś nas o to zapyta i wtedy powiesz,
że było cicho – jakby twarz tonącego przykrył
celofan wody. Spójrz jak kołysze się chmura,
i jak płynie gwiazda. Zupełnie nowy układ,
kiedy cali w słońcu, zanurzeni w powietrzu,
nie mówimy.

Rezygnacja zmienia się więc w czułość wobec naszych smutków, smuteczków. A ostatni wiersz mówi jednoznacznie: Nam te dni się nie ułożą w zgrabny refren, a przecież/ tyle dobrego w drzewach i w powietrzu. I znakomita, katastroficzno-marzycielska puenta: Gwiazdy wiszą na włosku,/ więc pomyśl życzenie. Więc co zrobić z tym naszym fatalizmem? Rozkładem? Jego nieuchronnością? Popatrzeć w gwiazdy? Dostrzec w nim piękno? Pić, palić i pierdolić? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, choć przecież wszystkie całe w słońcu, które tak samo uwydatnia, jak i oślepia. Wiadomo tylko, że mamy do czynienia z bardzo dobrymi, mocnymi wierszami.

Jakub Sajkowski
marcin zegadło
fot. z archiwum autora


Monotonne rewolucje, Stowarzyszenie Literackie im.K.K. Baczyńskiego, Łódź 2003
nawyki ciał śpiących, Zielona Sowa, Kraków 2006
Światło powrotne, Wydawnictwo Kwadratura, Łódź 2010
Cały w słońcu, SPP Odział w Łodzi, Biblioteka Arterii, Łódź 2014
Hermann Brunner i jego rzeźnia, Wydawnictwo Forma, Szczecin 2015


moje wiersze:

w HELIKOPTERZE (7-8/2014)'

w Odrze (11/2014)

w listopadzie 2014 nakładem SPP Oddział w Łodzi, Biblioteka Arterii ukazał się mój czwarty zbiór wierszy - "Cały w słońcu"

moja proza:

w CHIMERZE nr 7-8/2014 (17)
w CHIMERZE nr 12/01/2014-2015 (20/21)
w HELIKOPTERZE 2/2105
w AKCENCIE 2/2015 (140)

spotkania autorskie:

Częstochowa -
18 lutego 2015 r.
godz. 18.00
Ośrodek Promocji Kultury
Gaude Mater
ul. Dąbrowskiego 1

Łódź -
26 lutego 2015 r.,
godz. 19.00
Dom Literatury w Łodzi
ul. Roosevelta 17

Warszawa -
8 października 2015 r.
godz.18.00
Muzeum Literatury
Rynek Starego Miasta 20




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie