Grzegorz Giedrys
Mężczyzna z dwiema źrenicami w prawym oku
Mężczyzna z dwiema źrenicami w prawym oku zatrudnił się w gastronomii, chociaż jego kwalifikacje są o wiele wyższe. Znudziły go już demografie i statystyki, przeniósł się więc w sam środek niespełnienia. Klienci baru, w którym podaje piwo i przekąski, zdążyli się oswoić z jego kalectwem, więc w dobrym tonie jest na ten temat milczeć.
Mężczyzna patrzy na ciebie swoją dodatkową źrenicą i mówiąc: „Dżjani-radżan, ołn-kar, raran-kar, soł-hang, sat-nam”, obiecuje ci piekło. Przeżywasz to jak epifanię, jak Podniesienie. Te kilka złotych w twojej kieszeni w cudowny sposób się rozmnaża, a ciężkie powietrze kładzie się na tobie jak światło.
Wszyscy odsuwają się i zostajesz sam na sam z barmanem. Uśmiecha się i wyznaje: „Mam serce po prawej stronie, dlatego krew o niemal niewyczuwalnej woni siarki krąży we mnie w przeciwnym kierunku. Nie musisz nic mówić, bo wiem o tobie wszystko”.
Wycierając szklanki, wskazuje trzy kobiety przy stoliku: „Spójrz na nie, przyszły tu dla ciebie. Możesz mieć każdą z nich. Ich wnętrza wyścieliłem pluszem. Są piękne jak antyczne rzeźby o odległych, nieobecnych ramionach, o nieotwartych przegubach. Albo tamta. Widzisz właśnie, jak jej twarz wyłuskuje z mroku płomień zapalniczki, oddziela od tła i wygasza. Ona też może należeć do ciebie. Musisz wiedzieć, że stroni od tych wszystkich tarłowisk, z których wychodzi się z dłońmi nieczystymi od tandetnego mydła i banknotów. Domyślasz się pewnie, czego od ciebie oczekuję w zamian. W zasadzie to nic wielkiego - ty czynisz podobnie, gdy za złotówkę kupujesz sumienie żebraka”.
Wybrałeś. Świadkowie Jehowy wynajmują na godzinę wszystkie baseny w tym mieście, małżeństwa zaczynają pachnieć uczuleniem na lateks, drzwi z kredą k+m+b pozostaną dla ciebie na zawsze zamknięte.
Wychodzisz. Na razie cisza. Pod tobą i nad tobą poruszają się sfery. Po niebie snują się chmury ciężkie jak wątroba. Czekasz, aż zejdą z ciebie brudne bandaże tamtego wnętrza. I gdy twój wzrok przebiegnie po tych słowach, gdy tylko zaczepi o szeryf ostatniego znaku, ziemia otworzy się u twoich stóp, a potem się zamknie, przysłaniając ciebie darnią i liśćmi
 Litania
 Piekło
 Olsztyn
Grzegorz Giedrys
fot.


"Wiersze dla dorastających dziewcząt z dobrych domów" ("Undergrunt", Toruń 2002)
"Wiersze dla dorastających dziewcząt z dobrych domów" (wydanie internetowe, www.literatura.net..., Gdańsk 2004)
Teatr Wiczy "Instant" - reż. Romuald Pokojski
"Debiut" (Portret, Olsztyn 2009)






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie