Zofia Bałdyga
Eurocity
Eurocity

Pociąg nazywa się Polonia.
To ten, z którego się tylko wysiada, szeleszcząc pospiesznie
po wymiętej nocy, po słabej herbacie z obtłuczonej dłoni.
Wysiadamy za chwilę. Chwila może ulec zmianie
my w środku nie mamy wyboru. Przyszłość? Majaczą
ograniczone możliwości przesiadkowe: Chopin? Praha?

Wiesz, my to ci, co wychodzą z reklamówkami na deptaki.
Bezwstydnie odsłaniamy kostki i niepomalowane wargi
nadgryzione i czasem, i innym. Czymś przecież trzeba częstować:
kanapką i kotletem na zimno, zwiniętym w ciepłe, zawiniętym czule.
Delikatnie gazowaną wodą. Smakuje jakby trzy dni odstała
pod zamkniętymi drzwiami, jakby nieśmiało przemyśliwała o odwrocie.

Tuż obok twojego boku. Klaustrofobiczny erotyzm i to półświatło
lub raczej półcien, zasłużony półsen w którym rozwiązujesz bieżące rebusy
płynące samym środkiem, zabierające ci ląd: które kolory
jakie materiały, co z pożółkłymi koronkami.
Jak się nazywa to miejsce, w którym wsiadłaś
I ile jeszcze przesiedzisz, ile jeszcze ażurowych metrów.
 -
 -
 *
Horovice, Czechy. Festiwal Horovice Vaclava Hrabete.
fot.


Zofia Bałdyga w Passe-Partout
"Współgłoski"






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie