Krzysztof Bąk
wiersz, na który czekają w twoim domu
skąd bierze się ten rodzaj światła? jakbyś stanął
na środku skrzyżowania, oślepiony przez nie do końca
delikatną wizję, która przecież nie wymaga przypomnienia?

skąd? wychylasz się z nocy prosto w oblodzony poranek.
plaże znajome jeszcze miesiąc temu zostały polane ługiem.
ludzie poznani na plażach zakopali coś w piasku.

a zgiełk, który przeszedł? miasto w tych rdzawych barwach?
jeśli spytamy, w jakim miejscu zaczyna się ten nawrót,
nie znajdziemy słów by opisać spokojny czas pomiędzy.

nikt inny nie będzie ich szukał. muzyka była zbyt głośna.
siedzenia nieznośnie skrzypiały. wyjście opóźniło się,
lecz wszyscy przyszli tak jak mieli przyjść, do ciebie.

pociesza mnie fakt istnienia jeszcze innych linii,
schodów prowadzących na lepsze piętra, jasnych klisz,
które mówią: chodź do nas, jesteś w złej kondycji,

chodź. miałem wrażenie, że coś się stało ścianom,
ale przecież już dawno nie jesteśmy w tym domu.
wydawało mi się, że nie mamy domu, ale czuję się

tak odpowiednio w tej odległości od ciebie, trafiając
kamieniem prosto w gniazdo, i patrząc jak spada,
niczego ze sobą nie niosąc.
 Reżim
Krzysztof Bąk
fot. Kuba Przybyłowski








Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie