Agnieszka Mirahina
feeria
która rozwija przed nami chorobę
egzotyczną tkań
nici srebrne i złote
węzły asymetryczne i chłonne
w kałuży tłuszczu i płytkiej krwi
wciąż grając na czas scalony jak bombka, jak zawrotna piłka
do pierwszego gwizdka i ostatniej krwi!
jednym kopnięciem w jądra ciemności co przychyli nam nieba
nic wielkiego niebo
pochylone jak pielęgniarz ale do upadku
w naszą kołyskę i nasze korytko
gdzie czytamy w oryginale z ręki i w myślach
 meteo
 breslau
 bramki








Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2010  Fundacja Literatury w Internecie