Dariusz Adamowski
SONET DLA ŁUKASZA
Te dwa gołębie sprawią, że napiszę
wiersz. Mówisz o tym w żartach, ale przecież
nie mamy wyjścia. To Kazimierz w lecie -
po prawej zacznie się cmentarz i klisze
z dawnych podróży będą się wyświetlać.
Byłem tu kiedyś z kimś innym, wśród macew
widziałem kawki, nie gołębie. Tracę
ich obraz, ptaki znikły, pisklęta
odkryły skrzydła, porzuciły gniazda.
Te dwa gołębie skubią coś na jezdni,
nadjeżdża stary fiat, mówisz: „Za chwilę
zostanie tylko plama, krwawa miazga!”
Ptaki fru! w górę! To ich chleb powszedni -
zrywać się w porę. Nasz – zbyt dużo myśleć.
wiersz. Mówisz o tym w żartach, ale przecież
nie mamy wyjścia. To Kazimierz w lecie -
po prawej zacznie się cmentarz i klisze
z dawnych podróży będą się wyświetlać.
Byłem tu kiedyś z kimś innym, wśród macew
widziałem kawki, nie gołębie. Tracę
ich obraz, ptaki znikły, pisklęta
odkryły skrzydła, porzuciły gniazda.
Te dwa gołębie skubią coś na jezdni,
nadjeżdża stary fiat, mówisz: „Za chwilę
zostanie tylko plama, krwawa miazga!”
Ptaki fru! w górę! To ich chleb powszedni -
zrywać się w porę. Nasz – zbyt dużo myśleć.
♦ KORA
♦ BEZ
♦ CZUŁOŚĆ
♦ CHŁOPIEC
♦ TSO PEMA
♦ JIHAD

adamowski, problemy techniczne
fot. Roma
fot. Roma

"Skraj", 2007

Adamowo



