Jarosław M. Gruzla
 << 1   2  3   4   5   6   7   8  >>
Urzeczywistnienie jogi
siebie i centralnym, z poziomu którego poznanie było bardziej przestrzenne. W tej fazie procesu poznanie subtelne realizowało się, jako wizje w postaci obrazów archetypicznych.

3) Viveka khyati
Poznanie rozróżniające jest środkiem do usunięcia niewiedzy najważniejszej przyczyny błędu poznawczego skutkującego narastaniem karmana i wikłaniem się w kołowrót wcieleń. Dla nas podstawowym pojęciem jakim operowaliśmy przez dwie fazy procesu - osiągnięć i przemiany był termin: mądrość rozróżniająca. Poznanie rozróżniające w znaczeniu jogicznym stało się naszym celem i częścią naszego doświadczenia w końcowej części trzeciej fazy procesu.
Prastava. W początkowym okresie nie zdawaliśmy sobie sprawy z zasadniczości elementów poznawczych w praktyce duchowej dla jej rezulatatów. Element mądrościowy występował oczywiście bardzo wyraźnie, bo nie mogło być inaczej, jednak na pewno nie zdawaliśmy sobie sprawy z wagi poznania i możliwości jego realizacji. Jeśli już to było to odległe marzenie albo raczej podziwiana cecha mistrzów duchowych. Sami w małym stopniu przecież przejawialiśmy ten rodzaj poznania wchodząc na duchową ścieżkę.
Kalpika. Mądrość rozróżniającą, jak określaliśmy przynajmniej część tego aspektu poznania zaczęliśmy przejawiać stopniowo bardziej odczuwalnie. Uwidoczniła się ona jako możliwość rozumienia ograniczeń swoich i innych ludzi, co wynikało z oczyszczania w tej fazie procesu uciążliwości w postaci emocji i wyobrażeń metodą reinkarnacyjną. Poza tym byliśmy w stanie rozróżniać źródła informacji na poziomie przede wszystkim natury człowieka, ale też subtelnym, co niejednokrtonie uchroniło nas przed popełnieniem błędu. Pozostawał jednak niedosyt, bo wraz z rozumieniem wagi ponania rozróżniającego dziwiły nas własne niekonsekwencje, poczucie małości czy wreszcie, najbardziej odczuwany brak rozumienia "jakim jest świat".
Parinama. W zasadniczej części, fazie jogi poznanie rożróżniające zostało urzeczywistnione (X, Y). Drogą dojścia do tego poziomu poznania była dezintegracja sfery świadomości, która zaciemniała w dużym stopniu aspekt poznawczy umysłu. Mowa o dharma-megha samadhi, którego efektem było bardzo intensywne oczyszczanie. Jednak było to tylko przygotowanie. Samo "spłukiwanie" nie zmieniło jeszcze wiele w tym względzie, chodź zrobiło miejsce na rozszerzenie władz poznawczych. Dopiero przestudiowanie podręcznika jogi Patańdżalego i kilku publikacji dało możliwość zrozumienia na czym należy się skupić podczas praktyki. W jednym (X) przypadku był to artykuł, którego autorem jest Gopinath Kaviraj, a w drugim (Y) - omówienie medytacji nad przestrzenią serca (11). W obu przypadkach chodziło o wzniesienie rozróżniania na poziom kosmiczny, bowiem viveka khyati to rozróżnianie puruszy od prakryti, absolutu od natury, jedności od wielości. Osiągnięcie tego poziomu rozróżnienia przebiegało trochę w odmienny sposób.
W pierwszym przypadku (X) po przeanalizowaniu zagadnienia i utrwaleniu w świadomości tego czym jest viveka wystarczyło przeprowadzić wyciszenie zmysłów typu nirodha, w pełni nieintencjonalnie pozostać w skupieniu typu samprajnata samadhi i świadomość momentalnie, na niedługi okres czasu została przeniesiona w porządku wertykalnym w środek wizji kosmicznej. W tym "obrazie" zobaczyłem siebie jako jednostkę, która przemierza kosmos i następnie, jako świadek widzi czym jest Ziemia, świat, wszechświat i materia. Jak wszystko jest w ruchu, w ciągłym potoku zmian, które dotyczą każdego poziomu rzeczywistości przejawionej i nieprzejawionej. I jak obserwując ten świetlny wszechstrumień jestem poza nim oraz nie podlegam tym zmianom. Jestem niby sobą, ale jestem jakiś, taki eteryczny, niezależny od tego ruchu, choć przecież jak na świetlną i powszechną nić przemian nanizane są nawet całe wszechświaty, niczym drobinki pyłu pankosmicznego (12). W wizji zobaczyłem, że wszystko się zmienia, ale też, że jest we mnie coś niezmiennego, że jestem nie tylko świadkiem, lecz tak na prawdę należę do niestworzonego, bo mam z niezmiennym porządkiem łączność - w wizji była to forma eterycznego sznura. I po tej chwili powróciłem świadomością do siebie, choć tak na prawdę jej nie straciłem, byłem tak jakby cały czas świadomy. Zrozumienie tej wizji przeniknęło mnie potem jeszcze dogłębniej tak, że zmieniło moją świadomość oraz postrzeganie świata i siebie. Po przemyśleniach nad dziełem Patańdżalego i Wjasy uświadomiłem sobie, że to wydarzenie odzwierciedliło na poziomie empirycznym to, co obaj autorzy rozumieją, jako wgląd typu viveka khyati w tym sensie, iż wizja przedstawiała porządek prakryti, natomiast obserwator, dzięki któremu naturę i siebie mogłem zobaczyć reprezentował perspektywę puruszy. Wówczas, kiedy doświadczyłem wizji doznałem uwewnętrznionego poznania, które jest opisywane, jako oddzielające porządek absolutny od uwarunkowanego (49). Teraz przeniosłem to głębsze rozumienie na poziom codzienności. Efektem tego podczas kolejnego skupienia było doświadczenie autokosmizacji. Miałem poczucie,
 << 1   2  3   4   5   6   7   8  >>
 \
 \
 
Jarosław M. Gruzla
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
Smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2026  Fundacja Literatury w Internecie