Jarosław M. Gruzla
 << 1   2   3   4   5  6   7   8  >>
Urzeczywistnienie jogi
mieniącym się wszystkim dookoła otoczeniu bezbłednie odnajdywałem, po pierwszych próbach poszukiwań. W "pokoju" mogłem zadać pytanie dotyczące przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości. Istność, która była adresatem tych pytań "przedstawiła się" mianem, Ifigenia. W moim poczuciu był to mistrz duchowy czy intuicyjny wymiar informacji, istotowo przejawiony w takiej formie mojej własnej odmiany Iśwary. Przekaz był przekazem intuicyjnym na poziomie wglądu, o charakterze wyższym niż mentalny w rozumieniu umysłu (manas), choć docierający do świadomości. W tamtym okresie informacje uzyskane w ten sposób pozwoliły mi zorientować się w naszej sytuacji życiowej i duchowej. Jednak odnosząc się jeszcze do tego poziomu poznania określanego przez Patańdżalego jako "wszechpoznanie, wszechwiedza" muszę opatrzyć go uwagą tego rodzaju, że to, co normalnie dla człowieka posługującego się umysłem na poziomie zjawiskowym (manas) byłoby interesujące i ważkie, by o to "zapytać" tutaj natrafiało na dwa najważniejsze ograniczające, z punktu empirycznego, warunki: dystans do zjawiskowości i problemów tej sfery wyrażający się w ograniczeniu tego poziomu i braku możliwości "wyrażenia" tego czy "śmieszności" jednego punktu widzenia oraz świadomości wielości uwarunkowań i wielorakich odniesień czy powiązań na zasadzie fraktalnej, co prowadzi do braku zrozumienia lub spłaszczenia probemu. Stąd sformułowanie "wszechwiedza" czy "wszechpoznanie" poza ograniczeniami czasu (dotyczące przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości) w warunkach nauki i w odniesieniu do dyskursywnego intelektu ma nieco inne konotacje i jest możliwe raczej poza ograniczeniami ustrukturyzowanego umysłu. Ostatecznie korzystanie z tego, niełatwego przecież do urzeczywistnienia dla osadzonego w koncepcjach i mentalnych rozważaniach człowieka XXI wieku, jako przejawu intuicji miało z mojego (X) punktu widzenia większy sens do momentu wejścia na poziom widzostwa (śuddha dryśimatra) oraz uzyskania poznania zupełnego (paripurna), które stało się dla mnie wyższym poziomem "wiedzy".
8) Samyag darśana (prajna)
Doskonałe poznanie to po prostu poznanie wyzwalające, czyli oddzielające puruszę od prakriti, ja od nie-ja, jedność od wielości, nieuwarunkowane od uwarunkowanego, niestworzone od stworzonego itp. Zaczyna się wraz urzeczywistnieniem poznania rozróżniającego (viveka khyati) i jest osiągane wraz z różnymi poziomami poznania, ale na każdym etapie chodzi o wyswobodzenie się jednostki z ograniczoności świadomości uwarunkowanej światem, będących w ciągłym ruchu zjawisk. Poznanie wyzwalające w naszym przypadku (X, Y) miało miejsce w ostatniej fazie procesu czyli w okresie przemiany. Urzeczywistnienie kolejnych poziomów tego poznania wyglądało następująco:
a) Viveka khyati (patrz wyżej)
b) Ritambhara prajna (patrz wyżej)
c) Prasam khyana , dharma megha samadhi
Prasam khyana to typ kontemplacji, którym Wjasa (Jbh. II.11), komentator Patańdżalego określa osiągnięcie w postaci wielkiego rozpoznania (16). To dhyana z przełomowymi rezultatami, dająca znaczące rozszerzenie świadomości czy poznanie przełamujące:
1. Jest nim kontemplacja niosąca ze sobą najwyższe rozpoznanie ostatnich uwikłań w świat zjawiskowy. W ogniu tego rozpoznania wszelkie uciążliwości (kleśa) z zalążkami (bija) potenjalnych, przyszłych uwarunkowań zostają przepalone i stają się nieaktywne (Jbh. IV.29) (18). Zwraca uwagę określenie Wjasy o tego typu przemianie (Jbh. II. 2) (28), która ma wg niego charakter "spalania w ogniu" czyli może być związana z doświadczeniem gorąca i żaru (tapas) na poziomie ciała fizycznego, by dać jednocześnie świetliste czy ogniste przejaśnienie umysłu.
2. Jedną z form wielkiej kontemplacji może być wg mnie skupienie typu dharma megha, o którym w takim sensie właśnie, jako o najwyższym rozpoznaniu czyli prasam khyana wypowiada się Wjasa (Jbh. I. 2) (17). W naukowych analizach Jogasutr i Jogabhaszji znalazło się miejsce dla tego skądinąd nieznanego etapu enstazy jogicznej. Interpretowane jest ono najczęściej jako "spłukiwacz cech", ale też jako "chmura dharmy" czy "deszcz cnót" (29). Jego nazwa odnosi się zapewne do szczególnego doświadczenia i tak jak "ogień" prasam khyana albo "przeniesienie na drógi brzeg" (taraka) daje się bezbłednie skojarzyć dopiero po empirycznie uwewnętrznionym doznaniu w toku relizacji schematu medytacyjnego opartego na Jogasutrach.
Kontemplacja w dzogczen jest nazywana stanem Rigpa, który ma naturę przejrzystości w aspektach świetlistości i przestrzeni. Wielka kontemplacja z klasycznej jogi jest znaczącym osiągnięciem, które ma charakter reintegracji na wyższym poziomie poznawczym w aspektach dezintegracji i integracji. Ale tak jak Rigpa jest po prostu stanem obecności opisywanym przez jasność i przestrzeń, tak wielka kontemplacja ma wg mnie zintegrowany charakter podnoszący na wyższy poziom rozumienia, który można opisać procesualnie, jako rozpad i dającą miejsce na nowy rodzaj wglądu, przestrzeń. W dzogczen urzeczywstnienie niczym
 << 1   2   3   4   5  6   7   8  >>
 \
 \
 
Jarosław M. Gruzla
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
Smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2026  Fundacja Literatury w Internecie