Jarosław M. Gruzla
 << 1
2
3
4
5
6
7
8 Urzeczywistnienie jogi
zapładniającym (?), przemieniającym (?), oczyszczającym (?) wpływem.
Żeby zminimalizować niekomfortowe odczucia oraz przyspieszyć prozec odbudowy zaczęliśmy wchodzić na poziom obecności i skupienia typu samprajnata, aż do granic asamprajnata. Wówczas w porządku wertykalnym znalazłem się (X) w przestrzeni tak widzianej, jakby ze szczytu lub z samolotu, bo bez żadnych punktów odniesienia na ziemi. Przestwór przenikało światło słońca, ale pojawiły się smugi, które przesłoniły widok. Potem w porzadku horyzontalnym zacząłem poruszać się przed siebie, ale widok przypominał ten, kiedy się jedzie samochodem w zamglony dzień. Tę sesję skończyłem z lekkim dyskomfortem na poziomie czakry ajna. Wszystko to przynosiło efekty, zmęcznie i żar rozpuściły się. W kolejnej medytacji znowu zastosowałem (X) podobny sposób rozpuszczenia zamgleń na poziomie umysłu. Korzystając z wizji od razu w porządku horyzontalnym "umieściłem" siebie i żonę w gondoli, z której potencjalnie mógł roztaczać się widok bez ograniczeń. Nie miałem poczucia czystości tego obrazu, ale jednocześnie odczuwalnie na poziomie umysłu dyskomfort zmniejszał się. Zatem i ta metoda rozpuszczania ograniczeń na tym etapie działała.
Równocześnie czuliśmy, jak w momentach uświadomienia sobie czystszego poglądu następowały okresy "spłukiwania", które "działały tak, jakby oczyszczały świadomość z poprzedniego, bardziej ograniczonego postrzegania.
 << 1
2
3
4
5
6
7
8 Żeby zminimalizować niekomfortowe odczucia oraz przyspieszyć prozec odbudowy zaczęliśmy wchodzić na poziom obecności i skupienia typu samprajnata, aż do granic asamprajnata. Wówczas w porządku wertykalnym znalazłem się (X) w przestrzeni tak widzianej, jakby ze szczytu lub z samolotu, bo bez żadnych punktów odniesienia na ziemi. Przestwór przenikało światło słońca, ale pojawiły się smugi, które przesłoniły widok. Potem w porzadku horyzontalnym zacząłem poruszać się przed siebie, ale widok przypominał ten, kiedy się jedzie samochodem w zamglony dzień. Tę sesję skończyłem z lekkim dyskomfortem na poziomie czakry ajna. Wszystko to przynosiło efekty, zmęcznie i żar rozpuściły się. W kolejnej medytacji znowu zastosowałem (X) podobny sposób rozpuszczenia zamgleń na poziomie umysłu. Korzystając z wizji od razu w porządku horyzontalnym "umieściłem" siebie i żonę w gondoli, z której potencjalnie mógł roztaczać się widok bez ograniczeń. Nie miałem poczucia czystości tego obrazu, ale jednocześnie odczuwalnie na poziomie umysłu dyskomfort zmniejszał się. Zatem i ta metoda rozpuszczania ograniczeń na tym etapie działała.
Równocześnie czuliśmy, jak w momentach uświadomienia sobie czystszego poglądu następowały okresy "spłukiwania", które "działały tak, jakby oczyszczały świadomość z poprzedniego, bardziej ograniczonego postrzegania.
♦ \
♦ \

Jarosław M. Gruzla
fot.
fot.

Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010

Smak teraz, Elbląg 2003

Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998



