Jarosław M. Gruzla
 << 1   2   3   4   5   6 
Urzeczywistnienie jogi
dogłębnie, że życie codzienne staje się wygodniejsze i lżejsze, bo nie tylko przestaliśmy się napinać i starać, ale też tłumić (42).
c) Praviveka
Praviveka to stan doskonałego spełnienia i zaspokojenia potrzeb powiązany z urzeczywistnieniem pełnej czystości. W tym stanie poczucie bezpieczeństwa jest tak wszechobejmujące, że stanowi on wyższe i niezbywalne osiągnięcie. Jogin urzeczywistniwszy praviveka staje się wewnętrznie doskonale samotny i samowystarczalny.
Parinama. Jednocześnie ze zrealizowaniem wyższej bezpragnieniowości pojawił się stan spełnienia, jako istoty posiadającej ciało i umysł z kilkoma poziomami potrzeb. Tak jak w przypadku wyższej bezpragnienowości każde z nas urzeczywistniło go w swoim czasie. Naraz przestaliśmy obmyślać strategie i plany, obawiać się tego czy tamtego oraz nastawiać się na cokolwiek, choć życie toczyło się tak jak do tej pory. Praviveka to stan na tyle wszechobejmujący, że ugruntowany stał się dla nas podstawą do realizowania coraz subtelniejszych doświadczeń (43). Po prostu dał nam taką przestrzeń wolności, której do tej pory nie znaliśmy, dlatego osiągnięcie go było tak ważne.

3) Nirodha
a) Samadhi
-dharma megha samadhi (patrz niżej: prasam khyana)
-asamprajnata (nirviklpa) samadhi
Skupienie typu asamprjnata jest najczęściej przedstawiane, jako skupienie bez uświadomienia. Nasz stosunek do braku świadomości był po doświadczeniach regresywnych negatywny, gdyż kojarzył się z odmiennymi stanami świadomości, które są do powściągnięcia na ścieżce rozwoju duchowego. Stąd nigdy tak określany stan nigdy nie był celem naszej praktyki. Po doświadczeniach przemiany typu prasam khyna / dharma megha samadhi nasze umysły stały się tak przejrzyste, że zaczęliśmy wychodzić poza stany skupienia typu samprajnata. Pierwsze doświadczenia (X) tego najwyższego poziomu samadhi pojawiły się po urzeczywistnieniu wyższej bezpragnieniowości (paravairagya) oraz stanu doskonałego spełnienia (praviveka). Wówczas w skupieniu typu samparjnata pojawiła się przestrzeń do całkowitego odpuszczenia wszelkich starań i podpór, by siebie samego prowadzić w stanie samadhi. Nie był to stan znany z opisów cy literatury jogicznej. Opisałbym go jako ponadświadomy, a nie bez uświadomienia. Wówczas nie straciłem świadomości siebie tylko przesunęła się ona czy jej centrum w rejon, z którego do tej pory nie zdawałem sobie sprawy. Byłem w ciele i jakby poza nim, nieco wyżej i dalej od wszystkiego, co fizyczne i psychiczne:

Spoglądając i nie spoglądając, na to ciało, na ten świat.
Słysząc i nie słysząc, dźwięków i muzyki sfer.
Czując i nie czując, zapachów, materii i nie.
Uświadamiając sobie i nie uświadamiając,
przejawionego i bezforemnego.
Będąc i nie będąc, a jednak trwając
w nietrwałości. I wnikając.
W To (44).

Później ten typ skupienia "doskonaliłem" w kolejnych próbach wysubtelniania doznań: (...) Pozwoliłem zmysłom wysubtelnić się (spłycenie oddechu, oddalenie od ciała i zmysłowych informacji). Centrum świadomości przesunęło się do góry, tam gdzie uświadamiałem sobie, że doświadczyłem "ciszy poznania" (jnana prasada). Zaraz na horyzoncie pojawiło się światło słońca. Szybko wypełniło sobą cały ekran. I wówczas zmieniło się w potężne lustro, powierzchni którego dotknąłem i wniknąłem za przezroczystą taflę. Wtedy poziom skupienia znowu wysubtelnił się (zobaczyłem jakieś obrazy, ale "poszedłem dalej"): spłycił mi się oddech, zatopiłem się głebiej wewnątrz z oddali tylko słysząc i czując. Byłem na wyspie porośnietej tropikalnym lasem. Wyszedłem z niego na słoneczną i jasną plażę. Wszedłem z niej do oceanu. Zagłebiłem się weń, aż obraz stał się zielonkawy. Wówczas zacząłem wypływać ku górze. Znalazłszy się pod taflą wody, dotknąłem jej i wynurzyłem się ponad powierzchnię oceanu. Tam było jeszcze jaśniej i przejrzyściej. Wyżej była jakby szklista atmosfera. Wynurzyłem się w rzeczywistości otoczonej sferą, której naturą było lustrzane odbicie. Było tu jeszcze spokojniej, więc naturalne było, że zatopiłem się głębiej w siebie. Prawie nie oddychałem. Byłem prawie ponad czuciem, a słyszałem szum ciszy. Zrobiło się jeszcze bardziej świetliście. Zatopiłem się w tę przejrzystość. (...) (45)
W drugim przypadku (Y) poziom skupienia typu asamprajnata był wielokrotnie i stopniowo realizowany w pozycji "trupa", jako pogłębianie zatopienia się w sobie. Pojawiał się wówczas stan bliski snu, z ograniczoną percepcją niektórych zmysłów, ale z pewnego rodzaju świadomością bycia "tu i teraz".

b) Samapatti





 << 1   2   3   4   5   6 
 \
 \
 
Jarosław M. Gruzla
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
Smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2026  Fundacja Literatury w Internecie