Bartosz Konstrat
ur. 1977. Z wykształcenia animator i menedżer kultury. W 2005 roku zadebiutował książką "thanatos jeans". W 2008 wydał "traktaty konstrata". W 2009 wydał "samochody i krew".
CONTES BARBARES
Praage przyrządziła już obiad i myślała o Irvingu, który został na wsi,
z pewnością zaspokaja się teraz w stodole patrząc na grube tyłki dojarek,
strzepnęła papierosa,
drganie, gałęzie młodej lipy drgają wyraźnie,
wczoraj przyśniły jej się czaszki zanurzone w ogniu, chciała zadzwonić do Eleny, ale bała się jej lekceważącego śmiechu,
potem nie mogła usnąć, wyobraziła sobie, że Ir leży obok niej, zamknęła oczy i dotknęła ciepłych żeberek stojącego obok grzejnika,
rano poszła kupić rajstopy, jaśniejsze niż zwykle, chciała przyciągnąć ich wzrok, jeżeli kiedyś, to teraz, mogą mnie zniszczyć,
poczuła się przez chwilę nietykalna,
Irving może teraz być w oborze, ścieli pod krowy i czyści kobyły przejeżdżając zgrzebłem po ich gładkich zadach,
światło wpada przez małe okienka, może właśnie przypomniał ją sobie, trzymając zgrzebło w dużej dłoni, drugą odgarnie brązową grzywę,
wyjrzała przez okno: dwaj mężczyźni we frakach idą w kierunku parku,
jeden z nich prowadzi rower,
dziecko biegnie w kierunku kratki ściekowej, która nagle się zapada.
z pewnością zaspokaja się teraz w stodole patrząc na grube tyłki dojarek,
strzepnęła papierosa,
drganie, gałęzie młodej lipy drgają wyraźnie,
wczoraj przyśniły jej się czaszki zanurzone w ogniu, chciała zadzwonić do Eleny, ale bała się jej lekceważącego śmiechu,
potem nie mogła usnąć, wyobraziła sobie, że Ir leży obok niej, zamknęła oczy i dotknęła ciepłych żeberek stojącego obok grzejnika,
rano poszła kupić rajstopy, jaśniejsze niż zwykle, chciała przyciągnąć ich wzrok, jeżeli kiedyś, to teraz, mogą mnie zniszczyć,
poczuła się przez chwilę nietykalna,
Irving może teraz być w oborze, ścieli pod krowy i czyści kobyły przejeżdżając zgrzebłem po ich gładkich zadach,
światło wpada przez małe okienka, może właśnie przypomniał ją sobie, trzymając zgrzebło w dużej dłoni, drugą odgarnie brązową grzywę,
wyjrzała przez okno: dwaj mężczyźni we frakach idą w kierunku parku,
jeden z nich prowadzi rower,
dziecko biegnie w kierunku kratki ściekowej, która nagle się zapada.





