Artur Nowaczewski
ur. 10 X 1978 roku w Gdańsku. Poeta, krytyk literacki, pracownik Zakładu Antropologii Literatury i Krytyki Artystycznej na Uniwersytecie Gdańskim. Dzieciństwo spędził we Wrzeszczu, absolwent "Topolówki". Ukończył studia oraz obronił doktorat na UG. W okresie studiów współtworzył serwis "Teczka" i kwartalnik "Przesuw". Od kilku lat współpracuje z sopockim "Toposem". Od 2009 roku stały wspópracownik Magazynu Apokaliptycznego "44".
Wiersze, recenzje, szkice krytyczne publikował także m.in. we "Frondzie", "Przeglądzie Politycznym", "Arcanach", Magazynie polsko-niemieckim "Dialog", "Lichtungen" (Austria), "Souvislosti" (Czechy), "30 dniach", "Gościu Niedzielnym", "Lampie", "Studium", "Ha!arcie". Wydał arkusz poetycki Wyrywki (2002), zbiory wierszy Commodore 64 (2005), Elegia dla Iana Curtisa (2010), książkę historycznoliteracką Trzy miasta, trzy pokolenia (2006). Laureat Złotego Środka Poezji w Kutnie (2006) oraz Nagrody Fundacji im. ks. Janusza Pasierba (2008), stypendysta Marszałka Województwa Pomorskiego (2008). Tłumaczony na język czeski i niemiecki. Mieszka w Gdyni.
co przynoszą kobiety
zszedłem do kuchni, między kartofle.
przyprawy, listki laurowe, zioła prowansalskie.
patroszyłem pstrąga, wylewałem olej
na rozgrzaną patelnię. skwierczały zapachy,
bulgotała zupa. odkąd zamieszkałem sam,
kuchnia jest moim mieszkaniem, w niej mam upodobania.
śledzie, bigos, żołądkowa gorzka i inne strawy ciała,
to są, jak na razie, jedyne radosne treści.
w kuchni mieszka konkret, w książkach leje się woda
Adorno, Derrida, Lyotard. wielka zasłona przypisów
za którymi nie kryje się nic, co dałoby jakąś
praktyczną wskazówkę. jestem więc jednocześnie
ojcem i Adelą, rosną mi piórka, umykam jak karakon
przed własną ścierą, wciskam się jak kurz w szczeliny,
osiadam jak brud na naczyniach (sam będziesz to skrobać!)
pierwiastek męski odkłada się przez całą zimę
w trekkingowych butach, w rakach, hantlach,
mapach, tajnych planach, raportach
z oblężonych miast, baz i Bastylii. a serce?
serce nie sługa lecz przyczajony tygrys, ukryty smok
zawsze przed wyprawą, kolejnym skokiem
z podciętej gałęzi, złamanego skrzydła,
wybiega naprzeciw pękniętą cięciwą
ślepe uczucia zdradzają tak łatwo - padają w pustkę,
na dobre i złe, na śmierć, na darmo.
Z tomu "Elegia dla Iana Curtisa"
przyprawy, listki laurowe, zioła prowansalskie.
patroszyłem pstrąga, wylewałem olej
na rozgrzaną patelnię. skwierczały zapachy,
bulgotała zupa. odkąd zamieszkałem sam,
kuchnia jest moim mieszkaniem, w niej mam upodobania.
śledzie, bigos, żołądkowa gorzka i inne strawy ciała,
to są, jak na razie, jedyne radosne treści.
w kuchni mieszka konkret, w książkach leje się woda
Adorno, Derrida, Lyotard. wielka zasłona przypisów
za którymi nie kryje się nic, co dałoby jakąś
praktyczną wskazówkę. jestem więc jednocześnie
ojcem i Adelą, rosną mi piórka, umykam jak karakon
przed własną ścierą, wciskam się jak kurz w szczeliny,
osiadam jak brud na naczyniach (sam będziesz to skrobać!)
pierwiastek męski odkłada się przez całą zimę
w trekkingowych butach, w rakach, hantlach,
mapach, tajnych planach, raportach
z oblężonych miast, baz i Bastylii. a serce?
serce nie sługa lecz przyczajony tygrys, ukryty smok
zawsze przed wyprawą, kolejnym skokiem
z podciętej gałęzi, złamanego skrzydła,
wybiega naprzeciw pękniętą cięciwą
ślepe uczucia zdradzają tak łatwo - padają w pustkę,
na dobre i złe, na śmierć, na darmo.
Z tomu "Elegia dla Iana Curtisa"
Dziennik
30-05-10 22:17
a konkretnie czyni to na swoim blogu http://nowaczewski.blog.pl
20-03-10 12:38
W latach studenckich muzyka Joy Division towarzyszyła mnie i moim przyjaciołom podczas domowych imprez. Piliśmy wina domowej roboty, gadaliśmy o podróżach, historii, literaturze i słuchaliśmy z winylowej płyty kawałków zespołu Iana Curtisa. Wtedy muzyka była tłem, to był nasz świat, jeszcze bezpieczny, ale nad którym już zbierały się czarne chmury. Przyszedł czas, że skończyły się nasze wielkie miłości, rozpadły małżeństwa i stałe związki a my sami rozproszyliśmy się po świecie. I tak muzyka Joy Division stała się elegią poświęconą nam samym. Widzieliśmy w niej siebie, kiedyś, sprzed naszych osobistych katastrof. Zmarły przedwcześnie, w wieku 23 lat, Ian Curtis okazał się odpowiednim patronem dla tego utraconego czasu. Ian Curtis w moim życiu jako ktoś ważny, pokrewny, długo pozostawał nierozpoznany. Dopiero dziś jakoś splatam go z własnymi latami chmurnymi, durnymi. Ian, na tle ponurych bloków Macclesfield. Pokój Iana, juwenilia na biurku. Bufonowaty nimb nastoletniego artysty. Ian recytujący wiersze. Ian wiążący swój los z Debbie. „Na zawsze”. Ale i Ian wykonujący nudną pracę biurową. Ian gapiący się w telewizor. Ian na zdjęciu z córką. Także i Ian nie chcący dojrzeć. To przecież ktoś będący jedynie potencjalnością jeszcze, nie... więcej >>

Artur Nowaczewski i Dawid Majer, Klub Zejman, Gdańsk, 8 maja 2009

Artur Nowaczewski
Commodore 64 (wiersze)

Artur Nowaczewski, Trzy miasta, trzy pokolenia

Artur Nowaczewski, Wyrywki (arkusz "Topos" 6/2002)

Artur Nowaczewski, Elegia dla Iana Curtisa (wiersze)
Moje tomiki:
COMMODORE 64 oraz ELEGIĘ DLA IANA CURTISA można zakupić
zamówić dokonując przelewu na konto Toposu. W rubryce "Tytułem" należy
wpisać numer tytuł tomiku. Zamówienie zostanie
wysłane na adres nadawcy, podany w przelewie.
INFORMACJE na stronie wydawcy:
http://www.topos.com.pl/topos/
COMMODORE 64 oraz ELEGIĘ DLA IANA CURTISA można zakupić
zamówić dokonując przelewu na konto Toposu. W rubryce "Tytułem" należy
wpisać numer tytuł tomiku. Zamówienie zostanie
wysłane na adres nadawcy, podany w przelewie.
INFORMACJE na stronie wydawcy:
http://www.topos.com.pl/topos/
Mój blog
http://nowaczewski...
"Topos"
www.topos.iq.pl
"44"
http://44.org.pl
"Przesuw"
http://yass.art.pl...
http://nowaczewski...
"Topos"
www.topos.iq.pl
"44"
http://44.org.pl
"Przesuw"
http://yass.art.pl...



