Jarosław M. Gruzla
Dziennik
Wrzesień 2017
2017-09-30 05:44
[NAUKI] Nauki starożytnej jogi, a raczej szerzej, antycznej ścieżki wyzwolenia (to już zostało ustalone - nie "zbawienia") możemy poznać dzięki przekazom upaniszad (i znowu nie nikaj, bo celem buddyzmu jest nibbana czyli nirwana, czy to, co ogólnie na zachodzie określamy terminem - oświecenie) i sutr jogi z różnych okresów historycznych. I zaraz pcha się nam do tego "korytka" cała plejada współczesnych guru ze swoimi komentarzami do tychże tekstów, w glorii i aurze bhagawana, śri czy nawet śri śrila, tudziesz różnych mahatmów, jagadgurów i w ogóle inicjowanych przekazicieli prawdziwej i jedynej jogi z całą plejadą swoich mistrzów i podmistrzów. I wszyscy oni odwołują się do tekstów, które same w sobie są, jak święty szczyt, który góruje nad całym ich (roz)poznaniem, bo do prawdziwego khyati nie potrzeba żadnych linii przekazu, żadnych uświęconych błogosławieństwami poprzedników najukochańszych gurudżi. Nie potrzeba śaktipatów, retreatów czy autentycznych spotkań z awatarem. Do jogicznego doświadczenia jakim jest rozpoznanie nade wszystko nie potrzeba odgrywania ról mistrza i ucznia. Taki teatrzyk niby niczemu nie przeszkadza, jeśli jest świadomie odgrywany na początku drogi. No niby nie, ale początek może być bardzo daleko od celu, stąd lepiej zawczasu uświadomić sobie, iż upaniszady i sutry jogi są doskonałym nauczycielem. Jeśli w praktyce przeszedł już okres neofity i ma się za sobą początki (które mogą trwać latami), to na pewno trzeba, warto zwrócić się do wewnątrz, do swojego wewnętrznego guru, którym jest światło intuicyjnej świadomości. Wówczas odnajdzie się w Jogasutrach, Majtrii czy Czandogji słowa, które przemówią do głębi Serca. I może się wtedy zdarzyć, że dzięki nim uzyska się wgląd, oparty na osiągnęciach duchowych wielu bezimiennych (co z tego, że najczęściej ich słowa są przypisywane jakiemuś jednemu, mitycznemu riszi, co z tego, skoro inicjacja w praktykę z tekstu jogicznego jest obarczona najmniejszym błędem, bo nieobecność guru czy awatara i jego 'autentycznej' miłości daje miejsce na właśnie autentyczne, wewnętrzne prowadzenie), antycznych joginów i będzie to najczystsze prowadzenie. Dlaczego? Bo wyzwolenie ma to do siebie, że jest bezimienne. Autentyczne urzeczywistnienie jest nienazwane. Nie ma twarzy zfotoszopionej aurycznie przecudnego gurudżi, który jest pełen najszczerszych chęci swojej całej linii przekazu w nim uobecnionej, ale jest to twarz nauczyciela czy mistrza... niewyzwolonego. Ot co! Czystość nauk nie polega tylko na tym, że możemy okreslić linię przekazu, z którego pochodzi i się do tego ustosunkować. Czystość polega na tym, że one są i już. Nie można ich modyfikować czy czekać na czyjąś, uświęconą reakcję na nasze zapytanie. Czystość polega na braku odbić energetycznych, mentalnych i emocjonalnych. Tego właśnie możemy oczekiwać od sanskryckiego przekazu z przeszłości. A czy możemy liczyć na to, że cel został prawidłowo określony i został osiągnięty, i że jest to w pełni autentyczna droga? O tym można by zawyrokować, gdyby komuś udało się dzięki tym tekstom powtórzyć takie osiągnęcie. A jeszcze doskonalej byłoby, gdyby komuś udało się wyzwolić nie tylko siebie, ale i poprowadzić do urzeczywistnienia swojego ucznia czy towarzysza(kę) podróży. Tak to w końcu w starożytności robiono. Tak upaniszadowym przykładem, z ust do ust przekazywano sobie te prawdy. I wiedz, że nie był to blef czy rólka w sztuce pt. "Awatar poprosił do swych lotosowych stóp uczniów z całego świata". Mała bo mała, ale mile łęchcąca równie malutkie, jednak jeszcze tlące się ego. Możesz oczywiście być pod wrażeniem powszechności (gr. katolikos) odnowy duchowej człowieka zachodu i pod przemożnym wpływem ostatnich kilku wieków kulturowych i społecznych rewolucji, jednak dobra rada: niech Cię to nie zmyli. Powszechność jest przereklamowana (tak było, jest i pewnie będzie dla autentycznego JOGINA), bo uśrednia to, czego nie da się żadną miarą zglajszachtować. A rewolucje? Przeważnie spływają krwią, która rodzi bad karmę. I najważniejsze. Ponad trakt dla wszystkich i ponad rewolucyjny bunt jest antyczny szczyt pokryty czystym, sanskryckim tekstem. Warto odnaleźć ścieżkę na ten szczyt. Jogasutry wskażą Ci kierunek (Wiedz - TO DZIAŁA!).(WYPISY WYZWOLENIA 15)
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie