Jarosław M. Gruzla
Author's log
June 2019
2019-06-01 00:29
[Nauka vs świadomość] Naukowo poszukuje się esencji świadomości albo wyjaśnienia czym jest owo perpetum mobile. A jakże. Już antyczna nauka buddyjska usilnie tropiła uzasadnienia twierdzenia, że świadomości, jako niezmiennej identyfikacji wewnętrznej brak. I było to jej opus magnum, ponieważ, rozwijając metodologię pracy z umysłem wielu bhikku, a jednocześnie naukowców zajęło się zagadnieniami, które współczesna nauka dopiero odkrywa, choć czyniąc to z całkiem innych pobudek czy uzbrojona w odmienną metodologię. Patrząc zaś z perspektywy buddyjskiej właśnie to po prawdzie, kiedy wszystko jest zanurzone we wszystkości, a esencją wszystkości jest zmienność to trudno doszukiwać się w tymże stałej zasady. Jednak ten wpis, tak jak wszystko tutaj nadal będzie się wił w potoku różnorodności. Wyzwolenie wyzwoleniem, a jednak w poruszającej się stale wszystkości trwa lustro świadomości, odbijające tę grę. Ot paradoksalna zasada theatrum mundi. I na tej scenie, w tym przedstawieniu, podczas tej gry, w tejże odsłonie, powstaje narzędzie, za pomocą którego aktorzy próbują opisać wszystkie znane sobie i mniej określone role, scenariusze i rekwizyty scenograficzne. Taką rolę pełni nauka w dzisiejszym zachodnim świecie, gdzie już w XIX wieku próbowano skatalogować wnętrze człowieka na gruncie rodzącej się wówczas psychologii. Po tym narzędziu, które miało być odpowiedzią filozofii na dawne uzurpacje teologów wiele sobie obiecywano. Ale do dzisiaj stworzono wiele modelów świadomości i najczęściej neurobiolodzy, psycholodzy i kognitywiści odnoszą mechanizmy działania świadmości do mapy funkcjonowania mózgu. Takie tam szczególiki i figiliki nie mogą jednak odsłonić nam wszystkiego, skoro za fizyką kwantową możemy powtórzyć, iż obserwowany wpływa na proces. Zatem w badaniu świadomości liczy się sama świadomość. Dlatego też pokładane w psychologii nadzieje na opisanie i przyszpilenie samej duszy się nie powiodły. Nie tylko zresztą to. Brak samej jednolitej definicji 'świadomości' na gruncie psychologii, definicji 'zdrowia psychicznego' i 'choroby psychicznej' na gruncie psychiatrii... I wiele, wiele więcej. Jednak i dokonania są wcale duże - a choćby zakorzenienie w gruncie społecznym faktu, iż człowiek funkcjonuje z podświadomych pobudek. To niemało. Do tego specjalistcznego, scjentystycznego sosu swoje dołożyła i medycyna. Zwłaszcza genetyka. Ale i tutaj tak jak wielkie były oczekiwania, tak i spore zawiedzenia. No, może dzisiaj tę palmę pierszeństwa przejmie epigenetyka? Może. Jednak problem leży gdzie indziej. Chodzi o zasadnicze założenia metodologiczne. Wiele mogliby współcześnie działajacy kognitywiści czy genetycy skorzystać, gdyby rozszerzyli swój paradygmat o modele badane przez niegdysiejszych mistrzów buddyjskich czyli sami zajęli się badniem umysłu dzięki umysłowi. To odnośnie analizy mikroprocesów. Natomiast procesy makro, które mają ukazywać zmiany świadmości społecznej i odsłaniać tajniki przeszłości są badane na gruncie archeogenetyki, paleolingwistyki czy genetyki genealogicznej. Te badania modyfikują wprawdzie wyniki dawnych syntez socjologicznych czy historycznych, jednak czy mogą w pełni zaspokoić potrzeby rodzącego się współcześnie podejścia holistycznego? No, bo wprawdzie analizy materiału genetycznego, klasyfikacje haplogrup czy bardzo skomplikowana żonglerka wynikami wielu badań z różnorodnych dziedzin nauki, która stała się możliwa dzięki unifikacji scjentycznej na gruncie Intenretu są obiecujące, ale..., no właśnie. Jeśli istnieje genotyp i jest możliwa jego identyfikacja oraz wykorzystanie w badaniach naukowych to istnieje też inne ogniwo, którego analiza może przynieść szersze spektrum i dużo więcej prawdziwszych wniosków niż do tej pory to było możliwe, dzięki polewaniu sosem scentycznym dania psychicznego. Pytanie: czy możliwe do uchwycenia dzisiaj? A może za 100 lat? Co? No, jednak chyba tak... To dużo realniejszy termin zważywszy uzurpacje naukowców do 'władzy' nad rZECZYWISTOŚCIĄ i neofickie fascynacje możliwościami pączkującej techniki. Gdzieś może, początek XXII wieku? Tak. To czas na szersze wprowadzenie do badań naukowych metod psychogenealogii, która już dzisiaj pojawia się w medycynie czy psychologii holistycznego nurtu. I wówczas może znajdzie się miejsce dla terminu 'psychotyp'. I wówczas może powstanie epipsychologia. Może. Po prostu brak w głównym nurcie nauki zachodniej elementu świadomości w badaniach nad świadomością. Brak pochylenia się czystego umysłu w badaniach nad umysłem. Może wówczas naukowcy nie będą się skupiać na automatyzacji, robotyzacji czy sztucznej świadomości w oderwaniu od głębokich badań nad tym czym jest 'czysta świadomość'? Bo żeby 'wyprodukować' świadomość trzeba wiedzieć bezsprzecznie celniej o tym czym ona nie jest i spróbować poznać wtedy czym jest. A czyż można znaleźć odpowiedź na te pytania, unikając uwzględnienia zmiennej 'umysł'? Czy czujesz, widzisz, słyszysz go? (WYPISY WYZWOLENIA 36)
Nie-nieuchronność
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2019  Fundacja Literatury w Internecie