Piotr Czerniawski
Grzegorz Hetman "Szwedzka precyzja"
Po co komu Poprawki do snów? Jeśli za punkt wyjścia do dedukcji obierzemy przytoczone jako motto książki zdanie Henryka Berezy, wnet okaże się, że poprawianie snów służy degradowaniu i deprecjonowaniu jawy, która zawsze obciążona jest "błędem paralaksy" (Skądinąd). Dopracowując więc oniryczną tkaninę, szuka się satysfakcji, bierze się odwet na jawie, na tym, co wydaje się rzeczywistością. Takie różnicowanie stwarza przestrzeń dla życia, nierozstrzygalnej oscylacji między snem i a jawą. Życie, czyli - jak podpowiada autor tomiku w jednym z utworów - obieg. Ciągła wymienność snu i jawy uniemożliwia osiągnięcie/zachowanie równowagi, ale też wymusza dzianie się, które z kolei jest źródłem wiersza.
Te przenikające się stany wytyczają oś konstrukcyjną książki, lecz nie podporządkowują sobie wszystkich zamieszczonych w niej tekstów. Jest tu też miejsce na oddech i śmiech. Z tym pierwszym mamy do czynienia, kiedy Piotr Czerniawski np. podejmuje intertekstualną grę z innymi poetami (jak choćby w utworze na wyspie Bali jesteśmy zieloni i mali, napisanym, o czym informuje spis treści, wspólnie z MLB), z drugim - gdy przywdziewa maskę aforysty, jak np. w takim oto, pozbawionym tytułu, dystychu: "Powracają stare lęki/Bo śpiewają stare Niemki". Notabene niemiecka (a dla bywalców wortalu Nieszuflada.pl szwedzka) precyzja uchodzić może za znak firmowy poezji wrocławskiego autora. Podobnie jak językowa powściągliwość, dyscyplina słowa, operowanie skrótem mogące kojarzyć się niekiedy z twórczością Marcina Sendeckiego. Intryguje też tonacja głosu, który (o ile tekst rozwija się w więcej niż czterowersową konstrukcję) nienachalnie przeprowadza czytelnika przez wiersz, wiodąc często do puenty, która rzuca jaśniejsze światło na całość utworu; i nawet jeśli jego sygnalizowany sens jest nieoczywisty, to wielość możliwych dróg odczytania stanowi dostateczny powód do satysfakcji. Tak jak w przypadku wiersza Sen, prawdopodobnie jednego z ważniejszych w książce.
Owa intrygująca tonacja głosu ma zapewne związek z muzycznością tych utworów - też oszczędną, prawie minimalną, ale jednak wyrazistą i zapadającą w pamięć: "Najpierw proponuje, potem puszcza wolno./Przejmująco puszcza, przezierają/ dniówki. Jeszcze dziesięć minut,/ jutro następuje. A róże na śniegu/ na Ołbińskiej kwitną!" (początkowy fragment wiersza ***[Najpierw proponuje]). Bliskie związki poezji Czerniawskiego z muzyką uwidaczniają się też w niektórych tytułach: Piosenka, Staccato, Popol Vuh, i myślę, że autor nie skrzywi się, jeśli porównam melodykę części jego wierszy do muzyki zespołu Tortoise. Daje się tu wyczuć podobne zamiłowanie do destylowania emocji, niechęć do konwencjonalnych rozwiązań i rozwlekłości. I już choćby za to należą się autorowi słowa uznania. Nie epatuje czytelnika "bezkrytyczną logoreą" (jak określił to w nocie na tyłach okładki Igor Stokfiszewski), ale też, z drugiej strony, nie kokietuje wyszukanym językiem czy składniową ekwilibrystyką. Ostrożnie waży tony i z rozwagą dobiera słowa, a jednak - rzecz godna uznania - poezja ta nie sprawia wrażenia wykalkulowanej i oschłej.
Więc po co komu Poprawki do snów? Wydaje się, że stanowią one coś w rodzaju "łatek" do komputerowego systemu, mających m.in. usprawnić jego pracę i zabezpieczyć przed atakami z zewnątrz. Trop taki podpowiada zresztą wiersz System (jako dowód niech posłuży jedna z jego strof: "Zamaskuj adres i wyczyść tablice,/ wykryj agenta, przepisz stare kody./ Przelicz rekordy, pozamykaj okna./ W tle chorągiewka załopocze w ramkach."). Widocznie takich poprawek domagają się sny, jeśli mają dawać odpór rzeczywistości. Niekoniecznie wirtualnej.

Grzegorz Hetman
("Topos" 1-2, 2006)

Piotr Czerniawski
fot. Marcin Maziej




24 maja 2009, 16:00
Chłodna 25
Warszawa




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie