Bartosz Konstrat
RECENZJA thanatos jeans Paweł Gołoburda
Nic się nie zmieniło i wciąż boję się krótkich tekstów, więc tym bardziej odpowiada mi poezja Bartosza Konstrata (ur.1977), poety, mizantropa. Wielbiciela piękna i dobrego smaku. Kibica Violetty Villas (sam głos, bez osobowości) i Górnika Łęczna (tak pisze o sobie). Wydana dzięki wsparciu licznych mecenasów, z których szczególny szacunek wzbudzają tacy partnerzy polskiej poezji jak Ministerstwo Kultury czy Zakład Przetwórstwa Mięsnego Tomasz Śnieg w Modlibogowicach k. Konina (przypomina się
koncept Piotra Bratkowskiego o robieniu wierszy z kiełbasy), książka jest efektem połowicznego zwycięstwa, jakie przed dwoma laty jej autor odniósł w IX konkursie im. J. Bierezina, tym samym, który kiedyś wygrała siedemnastoletnia Marta Podgórnik.

Składa się ona, myślę o książce, z dwóch części i trzech bonusowych sonetów. Pierwsza zbiera głównie reminiscencje z młodości (Potem było dwadzieścia lat pościgu za dnem jakiejkolwiek treści, ale) i ujawnia rasowe odruchy poety Konstrata (nie miałem więcej potrzeb niż to zapisać), pojawia się też tutaj wzmianka o pominiętych w zajmującym (cztery strony) poemacie opisowym Cygaro Macieja Rucińskiego cygarach z Maluku Selatan. Zanim wspomni fikcyjną gazetę o onirycznym tytule „Przegląd Strat”,
Konstrat swoje prasoznawstwo lansuje także w tytule wiersza Tydzień z gazetą „Pszczelarz Podlaski”, nb. zawierającym niezwykle szeroko zakrojone porównania, jak chociażby to: ślina, jak ostatnie krople rzeki okresowej/ zsiadła się na policzkach, ale przede wszystkim to: pokazałem jej młode koty/ [...]ich nierówne oddechy brzmiały jak duet Auguścik–Dudziak/ w repertuarze ludowych melodii.
Natomiast druga! Druga część, bez nadziei i bez lęku, to już zupełne szaleństwo. Niewiele tu jasnych konfesji, wcześniej autor napisał jeszcze czasem zdarzyło się/ już wszystko, co byłby w stanie przeżyć, ale teraz jest już tylko intruzja wyobraźni, oszałamiający pochód niesamowitych, gwałtownych, kolorowych obrazów, tak w utworach Migacz i Ministrem wojny była moja matka, jak i we wszystkich pozostałych. Wersy układają się jak w prozie, efekt ten wzmaga kwadratowy format tomu. Te interesująco
odjechane, odważne wiersze pokazują siłę uwolnionych słów, bogactwo języka, niekoniecznie uczciwie zapracowane, ale które docenią koneserzy.
Bartosz Konstrat
fot. Mariusz Mazur


dzika kość, encyklopedia utraconych szans - mój nowy tom ukazał się w grudniu 2013.






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie