Roman Kaźmierski
Jakub Winiarski, Autoironia, przezroczystość, mit (Roman Kaźmierski, „Rzeka brakujących słów”)
Roman Kaźmierski bywa autoironiczny, na najlepszych stronach tomu „Rzeka brakujących słów” wychodzi mu to, jak w końcówce liryku „Dni powszednie, święta”, bardzo dobrze: „Tli się jeszcze lont w podstarzałej kopalni / metafor? Koniec z pytaniami. Buzi i zgoda. / Już więcej nie będziemy. I budzimy się: / ty trochę w ciąży, ja trochę rozwiedziony, / wypluwam piasek, zaczynam / tresować zapałkę w zębach.” Tej autoironii jest w książce Kaźmierskiego więcej, jej ton pojawia się szczególnie w przypadku, gdy tematami są miłość albo śmierć. I tak na przykład o śmierci pisze poeta ironicznie w utworze „Poprzedni wieczór”: „Dla śmierci nie ma / wolnego krzesła. Kręci się w pobliżu i próbuje / pomóc: sortuje fotografie, zdrabnia imiona.” A o miłości dość zjadliwie i z wisielczym humorem wypowiada się w „Rzece...” bodaj najciekawiej w dwóch komplementarnych utworach o tym samym tytule „Znowu erotyk”. W pierwszym pisze: „Gdy nie ma o czym, o miłości. / Czytaj: pożyczyło się kiedyś szklankę od sąsiedniego dnia i nie ma jak / oddać, nawet po latach. Przybywa wyjaśnień, / lecz widoczność słaba.” A w drugim w puencie dopowiada, że pisze: „O miłości, gdy nie ma o czym.” Nie tylko autoironia jest jednak mocną, choć dobrze skrytą za przeważnie silnie transparentną fakturą wierszy, stroną poezji Romana Kaźmierskiego. Zaufanie budzi też umiejętność znajdowania przez tego autora dramatyzmu w sytuacjach zdawałoby się niedramatycznych, jego stała gotowość do zaopatrzenia kolejnego elementu rzeczywistości w cechę niesamowitości i – trzeba to wprost powiedzieć – piękna. Zabieg taki udaje się Kaźmierskiemu choćby w liryku „Upał”, gdzie czytamy: „Skrobać można do rdzenia. / Ciało jest miękkie, nogi i ręce / odpływają w cztery strony. / W ciemno prowadzą / ruchome schody żeber. // Pod twardą czaszką / i liquor cerebralis. / To, co w nim zatopione, / właśnie rejestruje: // kobieta z naprzeciwka / myje w słońcu okno. / Robi to wolno i troskliwie / jakby to była miłość, / jakby to była miłość.” Zwracam uwagę na ten akurat wiersz także z tej przyczyny, że jest w nim więcej, by użyć określenia Rafała Wawrzyńczyka z okładki tomiku, „chleba metafory”. Tylko w „Upale”, „Ofiarowaniu” i kilku jeszcze tekstach pozwolił sobie bowiem Kaźmierski na nieco bardziej wyrazistą metaforyzację, w większości liryków będąc tym, który „wymija rafy hermetyzmu, ale nigdy nie jest zbyt prosty. Dąży do klarowności rysunku, ale nie rozświetla go całkowicie.” (Wawrzyńczyk). Ponieważ mnie już od lat kilku przynajmniej „rafy hermetyzmu” nie odstraszają w ogóle, a nadmierna klarowność wydaje mi się stale zagrożona banalnym sprozaizowaniem wiersza, życzyłbym sobie może, by Kaźmierski tak nie oszczędzał na „chlebie metafory” i jednak częściej decydował się „suto zastawić stół.” (Wawrzyńczyk). Rozumiem jednak, że to nie ze skąpstwa, ale z powodu zawierzenia takiej a nie innej tradycji literackiej. Tej, w której Roman Kaźmierski czuje się ze swoimi wierszami najlepiej. Co to za tradycja? Niektóre jej sztandarowe nazwiska można znaleźć w tej książce Kaźmierskiego. Inną tradycją, o której trzeba jeszcze wspomnieć, jest mitologia z jej historią Odyseusza, jego powrotu do Itaki, i Penelopą. Wątek ten rozwija Kaźmierski w utworach takich jak choćby: „Podglądanie Itaki nad Drwęcą”; „Ulica imienia Odyseusza”; „Penelopa przez chwilę”. Mieszkający na stałe w Szwecji autor ma powody, by ożywiać ten akurat mit w swoich wierszach. O tych powodach mówi może co nieco liryk „Szwedzka wiosna”: „Pode mną ta sama woda, / ciemny bełkot. Ten sam strach i pokusa.” To oczywiście nie wszystko, bo wierszy w tej książce sporo i można by jeszcze wspomnieć i o Narcyzie i o instalacjach i o innych tematach, toposach czy motywach. Na pewno każdy czytelnik znajdzie tu coś dla siebie, a i krytycy, gdy zechcą, mogą mieć dużo roboty.

Roman Kaźmierski, „Rzeka brakujących słów”, Wydawnictwo Ad.wers, Warszawa 2006.

Źródło: "http://poewiki.org/index.php/Strona_osobista:Jakub_Winiarski/Recenzje/Roman_Ka%C5%BAmierski%2C_%E2%80%9ERzeka_brakuj%C4%85cych_s%C5%82%C3%B3w%E2%80%9D"
Roman Kaźmierski (wg obrazu Jeana Dubuffeta pt. Dhotel nuance d'abricot
fot.


wyd.wirtualne w portalu "panowie rynsztok i dno" 2006






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie