Tomasz Pułka
Winiarski: Mamroty starego pierdoły
Mamroty starego pierdoły (Tomasz Pułka, „Rewers”)

Najchętniej skomentowałbym debiut Tomasza Pułki (ur.1988, więc to nie o nim mowa w tytule tej recenzyjki) słowami cesarza, który po jednym z występów Mozarta miał ponoć powiedzieć do niego: „Za dużo nut, mein liebe Mozart, za dużo nut.” Kłopot w tym, że pamiętam uwiecznioną nie tylko przez genialny film Miloša Formana odpowiedź urażonego artysty: „A o które za dużo?” Kłopot, bo jednak najchętniej napisałbym wstępującemu w liryczne szranki Pułce: „Za dużo słów, Tomek, za dużo słów.” Umówmy się jednak, że tego nie powiedziałem. Wiersze z „Rewersu” to w sumie dobre wiersze, mają one nawet pewien – rozchwiany miejscami, ale jednak dający się wysłyszeć – rytm, obrazy płyną w tych wierszach spokojnie, jak gdyby przelewając się z wersu w wers pod dyktando myślącego autora i wszystko jest, zdawałoby się, tak, jak być powinno. A jednak... A jednak, kiedy po brawurowym „Nerwie” otwierającym tomik (świetny, liryczno-komiczny obraz tego, jak „Cygan zza rogu próbuje znaleźć swoje cymbałki”) czytający – w tym wypadku ja – przechodzi do kolejnych wierszy, pojawia się jakaś rozlewność, może nie do końca planowana miękkość, i z mocnego, poetyckiego uderzenia pozostaje tylko jakieś takie poczucie nieokreślonej chęci autora, który chciałby pisać wiersze wyraziste, a pisze – jedynie poprawne. Są oczywiście szlachetne wyjątki w tej niedużej, raptem z 28 wierszy złożonej książce. Są momenty tak dobre, jak w liryku pt. „Zwykłym”, gdzie pada świetne zdanie: „Liczy się kompozycja / jaką osiągają chmury zaraz po zgaszeniu gwiazdy / co najmniej formatu Andrija Szewczenki”, lecz właśnie – kompozycji jak gdyby tu po całości zabrakło. I proszę mnie dobrze zrozumieć: widzę, że Tomasz Pułka, jeszcze licealista, ma talent i to talent większy niż jego osławiony rówieśnik Kruhlej, snujący dyrdymały o babci i gajowym, jak gdyby od Kajetana Koźmiana i Trembeckiego „Sofijówki” nic się w polskiej liryce nie zmieniło; ja widzę, że Pułka ma nerw do pisania i że to może w przyszłości być, jak to się mówi, ostry zawodnik, ale... Ale widzę również ogrom pracy stricte warsztatowej, jaka jest jeszcze przed autorem „Rewersu”. Tymczasem cieszą moje oko i ucho strofy takie, jak z liryku „Bilet (calando)”, gdzie Tomasz Pułka pisze: „- O czym myślisz? // że mój sen jest kształtem światłowodu więc jest / i dworcem rękawiczka kokardką lub jabłkiem / fragmentem martwej natury z twoim spojrzeniem / bo nie ma cię na zewnątrz więc tylko we mnie // - Jesteś tam? // jesteś jak sakralny ogród spokrewniony ze śmiercią / jak konieczność krążenia wokół definicji światła / i jak garść prostych słów poprowadzona na szkle / pod konieczność zmian kompozycji warg // - To dobrze? // bez obrazy ale dobrze byłoby stworzyć wrażenie / pustki tak oszczędnej w treści że nawet przeczucie / końca napawałoby lekiem o względność wyobrażeń / jakie dają twoje nagie plecy i nagi szept na skórze // - więc śpijmy już kochanie.” Takich wierszy jak najwięcej życzę Tomaszowi Pułce, wierszy, w których na oko, na słuch i na wszystkie możliwe odczytania jest tyle słów, ile być powinno, ni mniej, ni więcej. Ponieważ, jak mówi „Pismo”: co więcej, to od Złego jest. I niech mi Tomasz Pułka nie ma za bardzo złe, że pozwoliłem sobie na te drobne uwagi krytyczne, na te – jako się rzekło – mamroty.

Tomasz Pułka, „Rewers”, Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2006.
Misia "a", Misia "b"
fot. Magda Dziadkowiec


"Rewers" - wyd. Mamiko 2006
"Paralaksa w weekend" - wyd. Portret 2007
"Mixtape" - wyd. SDK 2009
"Zespół Szkół" - wyd. ha!art (koniec czerwca 2010)


"Ściana Insana" - debiutancki tomik Wojtka Stępnia już do pobrania: http://ia310820.us.archive.org/1/items/cianaInsana/cianaInsana.pdf


Nowa, internetowa książka: http://ia311203.us.archive.org/3/items/ObiecywaRuskiWolnPolsk/ObiecywaRuski.pdf




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie