Tomasz Hrynacz
Karol Maliszewski: „Szaleństwo świata musi biec” (fragm.) , „Arkusz” 5/02.
Po lekturze jego wierszy zostaje się z mętlikiem w głowie, ale jest to mętlik ozdrowieńczy. Obcowanie z językiem ostro naginanym i przycinanym do własnych, cokolwiek neurotycznych, celów i potrzeb, może być czynnością terapeutyczną. Po pobycie w świecie Hrynacza wraca się do rzeczywistości z ulgą i radością, ze ta w ogóle jest. Dopiero wtedy się ją docenia. Widać jej prostotę i bliskość. Ale żeby to odczuć, trzeba czytać wiersze młodych poetów. Trzeba wsłuchiwać się w ich skargi i dostrzegać ich ból. Wtedy łatwo zrozumieć deformację obrazu świata, jaką przeprowadzają w swoich utworach. Trudno to nazwać groteską. U Hrynacza na pewno jej nie ma. ta deformacja jest mroczna, melancholijna, bolesna.
(... ) Bohater tych wierszy zachowuje się jak Don Kichot, tyle tylko, że nie walczy z wiatrakami, lecz z pozorami. Najczęściej są to pozory ładu, harmonii i spokoju. Nie ma czegoś takiego- twierdzi. To tylko maska i przykrywka, a pod cienką warstwą iluzji aż buzuje od sprzeczności fundujących nam codzienny chaos. Owszem, człowiek z tym walczy i codziennie czyni wiele prób, żeby powstrzymać szaleństwo spustoszeń spustoszeń przeciwdziałać entropii.
Tomasz Hrynacz
fot. Tadeusz Szarwaryn


"Zwrot o bliskość", Kraków 1997
"Partycje oraz 20 innych wierszy miłosnych", Sopot 1999
"Rebelia", Wrocław 2001
"Prędka przędza", Szczecin 2010
"Przedmowa do 5 smaków, Szczecin 2013


Najnowsze wiersze:
"Helikopter" 11/2015
"Fraza" 3/2015
"Odra" 12/2015
"Twórczość" 12/2015
"Topos" 6/12




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie