Jarosław M. Gruzla
 1  2   3   4   5   6   7   8   9   10  >>
PIEŚNI WIDZENIA
PIEŚNI OBECNOŚCI




I

Przez upodobnienie do pełni prawdy.
Przez wniknięcie poza każdą z zasłon.
Przez uwewnętrznienie poznania do kresu.
Przez urzeczywistnienie nikłości tego, co zmysłowe.
Przez samo To.

Przez zjednoczenie z nieosiągalnym i przeczystym.
Przez wejście za poziom jaśniejący brakiem.
Przez wstąpienie w bramy nigdy nie zamknięte.
Przez wyniesienie tego, czego nie ma tu.
Przez samo To.

Przez To tylko. Zaniknięcie wszelkich śladów.
Przez To tylko. Ustąpienie niezliczonych twarzy.
Przez To tylko. Rozpuszczenie każdego obrazu.
Przez To tylko. Rozpłynięcie wszystkich cech.

Przez samo To.
I tylko To.
Nie ma.
I nie będzie.


Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 15.05.2016

nivṛti citta


II

Będąc bez myśli, jak pusty słój,
który dźwięczy przestrzenią o nazwie – brak;
to, co mogłoby być myślą powstaje, gdzieś tam
i przenika bez odbić i obrazów tu.

Będąc, bez skalań, jak doskonały obłok,
który jest nieobecnym cieniem na innym;
to, co mogłoby być potrzebą i chceniem jest tu
i przenika bez wrażeń i pamięci tam.

Będą bez zanieczyszczeń, jak opróżniony łoskot,
który jest dawnym pomrukiem, ale bez fal;
to, co mogłoby być błędem i ograniczeniem jest tu
i przenika bez pozostałości i osadu tam.

Będąc bez wyobrażeń, jak pozbawiony możności bóg,
który dźwięczy mitycznym płomieniem żądz;
to, co mogłoby być stworzone jest tam
i przenika bez przywiązania i ucieczki tu.

Będąc bez zasłon, jak jasny dzień,
który budzi się lekko w powodzi promieni;
to, co mogłoby być omamem i zaciemnieniem jest tu
i przenika bez wirów i strumieni tam.


Będąc bez czynów i intencji, jak śpiący ja,
który budzi się wolny od siebie, ale uwikłany;
to, co mogłoby być nasieniem i nawykiem jest tam
i przenika bez zasiewu i owocowania tu.

Będąc zupełnie wolny od wyłaniania się
tego, co ukrytym nurtem uciążliwie kala,
zagłębiać się w klejnot oddalony od tego tu
i budzić się nowy, gdzieś w górze, w głębi, daleko – Tam.


Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 19-20.05.2016


vimukta


III

Rozwarłszy bramy percepcji.
Prześwietliwszy naturę zjawisk.
Wszedłszy na szczyt szczytów.
Rozpostarłszy subtelne i boskie.
Przemierzywszy nieprzejawione światy.
Przeniknąwszy podstawę wszystkości.
Pokonawszy mroki,nurty i jaśnienie.
Zwyciężywszy żywioły i zmysły.
Dotarłszy do ukrytego sensu.
Określiwszy to, co nieokreślone.
Ujawniwszy zasłonięte, nieskalane.

Ten to wnika tu-i-teraz, a poza nazwaniem:
To, co istniejące, spogląda przez wieczność – To nigdy i nigdzie;
To, co jaśnieje, bez światła przenika – To niknie samo;
To, co bez ognia, w żarze płomieni – poza zrodzeniem;
To, co doświadcza, przez wszystkie światy, a nie doznaje;
To, co wyzwala – poza przemianą, poza poznaniem.
To.


Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 28.05.2016


puruṣa jñāna


IV

Od tego, co zasłyszane i wydedukowane –
jest czystsze, jest jaśniejsze, jest prawdziwsze;
bo, kiedy chodzi o poznanie na względnym poziomie,
to nie dziwi ani błąd, ani fantazja, ni przypomnienie,
jednak jaśniejący prawdą rzeczywistości wgląd
rodzi się na bezpośrednim pozakontakcie,
który jest niczym nienaruszoną intuicją,
czystym, troistym zlaniem się w jedno.

Od tego, co objawione i uświęcone –
jest pewniejsze, jest pełniejsze, bardziej rzeczywiste;
bo, kiedy chodzi o poznanie absolutne,
to jak można wniknąć bez skazy w coś,
co już jest wyniesione, określone i przebóstwione?
Kiedy jaśniejący prawdą doskonałości wgląd,
rodzi się w zupełnej i wiecznej wolności,
czystszej od najczystszej nawet konwencji czy dogmatu.

Od tego, co akceptowane i uznane –
jest doskonalsze, jest trwalsze, prawdziwie nieskalane;
bo, kiedy chodzi o poznanie ponadrzeczywiste,
to wniknąć można na trzy zjednoczone w jeden sposoby
w To, co nieujawnione, niezauważalne i nieznane,
bo, kiedy mądrość ma się ujawnić w ponadwiedzy,
to wszystkie warunki muszą być spełnione,
wówczas można stać się kolejno: wiedzącym, rozpoznającym i widzącym.

Tak urzeczywistnia się samojaśniejąca wolność.


Polska, Mazury Zachodnie, Las pod miastem Morąg, 03-04.06.2016


vidvāṁs


V

Któż by mógł poddać się potędze bezowocnej,
temu nurtowi poza wszelkim tchnieniem?
Któż by miał odwagę skoczyć w ponadbyt,
odkryć iluzję wielości i ograniczoność stawania się?
Któż by pozwolił sobie na rozpad złożoności,
aż do korzeni i podstawy tego, czym jest doznanie?
Któż by posiadł wszelkie poznanie i mądrość,
i pozostawił rozróżnianie dla innych?

Któż by mógł poddać się całości bezprzyczynowej,
temu łonu poza wszelkim stwarzaniem?
Któż by miał odwagę odkryć w szczególnym
odblask i światło Jednego i ponadstan?
Któż by pozwolił temu na ujawnienie się,
w esencji życia i w głębinach oddalenia?
Któż by posiadł wszelkie poznanie i wiedzę,
i pozostawił poszukiwania dla innych?

Któż by mógł
 1  2   3   4   5   6   7   8   9   10  >>
 Słowa
 Słowa
Jarosław M. Gruzla
fot.


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
Smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2026  Fundacja Literatury w Internecie