Aneta Kamińska
MARIJA SZUŃ, Wieża Trumpa; Junk
Wieża Trumpa

Donaldowi Trumpowi tu możecie podarować
Encyklopedię Serwisów Ceramicznych
(które mu dają w prezencie
na jego co i raz kolejne wesele!) –
dla wszystkich jego kasyn
ze stanu New Jersey.
Z zaprzęgiem kanonicznych
ogierów, które się rwą
na komin jego
czarno-szklanej wieży,
bodaj najwyższej w Nowym Jorku. Gdzie w zasięgu ręki
wyprane-przeprane pieniądze
jak wąsy rozwieszone,
ze złośliwymi uśmieszkami
po wszystkich pyskach
Banco Popular,
a Chase Bank
wciąż poluje na nie. A wszystkich
dokoła tylko martwi
kto poda im
swoją czarodziejską różdżkę
na darmowy obiad
i kogo zgarnąć do łóżka.
Najlepiej – z miasta
Świętego lasu przypudrowanych aniołów –
z Los Angeles –
fabryki marzeń
lokalnych wydań Kamy Diaz
lub
Sharon Stone – już przestarzałej o niestarzejących się
instynktach głównych,
a tam
wśród orchidei
otwiera cię
Sonoma-winiarnia –
na degustacji nowo-
-stworzonych i doprowadzonych do
siedmiu cudów z kalifornijskim
widnokręgiem-korkociągiem,
i złote foki
z portu San Francisco
salutują Nowemu Jorkowi swoje telepozdrowienie
i szafirowy bażant
przylatuje i siada
po kolei
na wszystkich bomondowych łóżkach –
Donaldowi Trumpowi i jego
słoweńskiej żonie Melance
w trakcie wieczornej p r z e j a ż d ż k i.



Junk

Tu na śmietnikach po, jak zawsze, zbyt krótkich
weekendach ludzie znajdują
ATLAS ANATOMII CZŁOWIEKA,
HISTORIĘ ŚWIATOWEJ MASONERII

ba nawet całą encyklopedię
BRITANNIKĘ
lub nieuszkodzone okno witrażowe
a jeszcze obok może leżeć
kompletny rower jak marsochód z Nasy,
z prawie nowiutkim
serwisem herbacianym na cztery osoby
(bo wszystkie serwisy w Ameryce są na cztery osoby),
z kupą-kupą jakichś ciuchów
na wszystkie sezony i między-
-sezonia, na wszelkie kłęby
robotniczego życia,
tu można nawet
całą epokę z mebli zdybać
jakiegoś à la empajru wysokiego –
bardzo stylowy dżank! –
i zaświstać o-la-la! Ole!

Ale ja wolę, jak zawsze,
to wszystko obejść – moja chata skraja –
czym prędzej
i nawet oka nie zatrzymywać na tym –
bo po co
mi
ta Nasa, tłum cudzych żyć,
i cudze zmęczenie,
i skupisko wszystkich wiatrów
w jednym blejtramie
ATLASU ANATOMII CIAŁA
CZŁOWIEKA
,
które, na szczęście,
jest za duże na mnie
muszę się przecież
też czymś wyróżniać!
i nawet ta prześwietna encyklopedo-
-BRITANNICA (na którą dawniej
ślinka by mi ciekła, jeszcze na Ukrainie),
też jest za ciężka na moje ramiona –
w Ameryce boję się przedźwigać
własnym życiem.
I dlatego spokojnie to wszystko omijam:
junk to junk!
I do HISTORII ŚWIATOWEJ MASONERII
też mi nic – no po co mi
G-ruda jakichś nieistniejących kamieni
z cyrklem,

skoro tutaj i tak dookoła

tyle kamiennych min
i tyle wszystkich skamieniałości.

I nawet czuję sprzeciw
wobec tamtej epoki mebli empire,
na którą się natknęłam
bo tyka to tyka, trzeba z nią iść w parze –
paranormalności – z tymi meblami,
a ja wolę
po prostu iść
normalna. I nie n a t y k a ć s i ę.

(tłum. Aneta Kamińska i Andrij Porytko)

[druk w:] „Pociąg 76” 2007/4
(www.pociag76.pl)
Aneta Kamińska
fot. Paulina Rasińska


"czary i mary" (Warszawa 2007)
"zapisz zmiany" (Warszawa 2004)
Nazar Honczar, gdybym (Warszawa 2007)
Hałyna Tkaczuk, Ja i inne piękności (2011)


Wreszcie jest!

Aneta Kamińska, Cząstki pomarańczy. Antologia nowej poezji ukraińskiej, Narodowe Centrum Kultury-Korporacja Ha!art, Warszawa-Kraków 2011.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie