Waldemar Jocher
Konstrukcja i biologia ( Anna Kałuża - "Nowe Książki", listopad 2009)
Reszta tamtego ciała to debiut Waldemara Jochera, autora pracującego i mieszkającego w Prudniku. Nie bez znaczenia jest miejsce wydania książki: Instytut Mikołowski, stając się najważniejszym ośrodkiem kulturalnym na Górnym Śląsku, zaczyna także gromadzić wokół siebie autorów, których publikacje odznaczają się określoną estetyką. Łatwo więc wskazać pewne trwałe właściwości, jakimi będą charakteryzować się wiersze autorów, należących do ścisłego klubu mikołowskiego. Duży stopień utrudnienia lektury idzie tu w parze z dekonstrukcyjnym podejściem do wiersza i języka, a wizja sztuki, jaka wyłania się z projektów mikołowskich, wiąże się nieodmiennie ze sztuką przekraczającą, transgresyjną, eksperymentującą zwłaszcza z koncepcjami figury podmiotu. I wszystko to dotyczy także Reszty tamtego ciała. Najogólniej biorąc, to zbiór, w którym dochodzi do głosu połączenie konstruktywistycznej tradycji awangardowej (widocznej w odległości kojarzenia poszczególnych fraz i skrótach, które zacieśniają sensy) oraz tradycji „wyzwolonej wyobraźni”, zwłaszcza w wersji – musi paść to nazwisko – Rafała Wojaczka. Chodzi o to, że pozornie „chłodny”, racjonalny, konstruktywistyczny właśnie, komunikat uzyskuje pod piórem Jochera delikatne odcienie szaleństwa, paranoi i nieprzewidywalności, jakie znamy z „klasyków” tego gatunku.
Propozycja jest więc ciekawa, nie wszystkie wiersze robią na mnie jednakowo dobre wrażenie, ale myśląc o tej książce, myślę raczej o niej jako o pomyśle na pisanie, który kontynuuje wątki już znane, a jednocześnie „filtruje” je w sposób autorski; pokazując przy okazji, że to, co wydawało się skończonym i wyczerpanym eksperymentem (chodzi mi o podejrzliwość wobec języka, posługiwanie się tautologicznymi figurami, które cały czas potwierdzają fiasko komunikacji i możliwości orzekania o świecie) może służyć za cenny podkład do innych, dalszych rozwiązań artystycznych.
Świetnie udowadniają to trzy podstawowe wątki Reszty tamtego ciała, istotne także dla poezji ostatniego wieku. Są nimi – znowu najogólniej – metafory patrzenia (będące także metaforami wiedzy i poznania), połączenie słownika biologicznego z technologicznym oraz rozważania o początkach (wszystkiego, a najczęściej znaczeń). W wierszu co tłoczy się, a co wytłacza (trzaski twarzy w procesie narodzin mowo-dołów) możemy zaobserwować, jak wyglądają te wątki w XXI wieku. Jest to więc wiersz jednocześnie metatekstowy i wyznaniowy, zarazem wyobraźniowy i twardy racjonalistycznie, metodyczny i rozkojarzony, w którym podmiot jest obserwatorem i uczestnikiem. Fraza „wielki płat serca kładzie się pod spodem.” umieszczona przed „kontury sensu – bryła ironii – tak czy inaczej nie jest to pełne i nie jest szamotaniem” łączy wspominany biologizm z metatekstowością, podczas, gdy inny zwrot „oszlifowana ślina” wyraża już nierozłączność techniki i genetyki – w całości tej frazy chodzi o to, że ślina, znajdując się w metalowych misach, jest strzeżona przez „bliżej nierozpoznane szyfry”, stąd moje skojarzenie z genetyką. Te znane połączenia z modernistycznej poezji Jocher jeszcze bardziej komplikuje, bo wprowadza do nich elementy sugerujące mistyczne symbole. Jeśli bowiem początek wiersza określiła figura „wielkiego płata serca” razem z „konturami sensu”, a środek wypełniły rozważania o tym, co może oznaczać „nagwintowanie” początku („Trzeba nagwintować początek : co poraża, co oświetla, co jest, / i czego nie wyjaskrawia ład mechaniki skurczów”), to koniec tekstu znamionują frazy, które wszystkie te znaczenia – budowania sensów i powstawania mowy, autoanalizy i anatomii Ja, jego zdolności do poznania i ograniczeń – przesuwają w rejony jeszcze bardziej symboliczne. Tak rozumiem pojawiające się nazwy dla biblijnego imienia Boga: „który jest kryształem rozbijanym poza miastem daje się zdjąć, / a brama rozpoznaje swoją niebezpieczność”. Brama, kryształ, ten, który „daje się zdjąć” – to dwuznaczności religijne. O czym to świadczy? O tym, że Jocher wraca swoimi wierszami do napięć, jakie określały najlepszą modernistyczną poezję, a przebiegających między ostrym intelektualizmem a rodzajem mistyczno-tajemniczej aury. Miały one – podobnie jak w wierszach Jochera – sugerować niedostępną dla nikogo totalność. A także o tym, że debiutant pozostaje pod silnym wpływem poezji Witolda Wirpszy, drugiego, obok Wojaczka, patrona poezji mikołowskich autorów.
Oczywiście nie są to łatwe wiersze, w tomie przeważają skomplikowane, kombinatoryczne, ale ich siłą jest to, że wyraźnie już wskazują, że żaden język, żadna kombinacja ani montaż nie mogą być „z zasady” bardziej osobowe i egzystencjalne. Analizowany przeze mnie utwór jest jednym „z cięższych” tekstów, ale Jocher pisze też jaśniej i czytelniej, choć zawsze ze świadomością, że zajmuje się życiem i rzeczywistością po tym, jak „horyzontalni” moderniści powiedzieli już swoje, o czym świadczy znacząca i udana parafraza fragmentu wiersza Śmierć Rilkego w tekście druga strona powietrza (odwaga ujęć).

Anna Kałuża
wręczenie Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny za poetycki debiut 2009 r. dla tomu "reszta tamtego ciała"
fot. B. Zator


Instytyt Mikołowski 2009


Tu tomik do nabycia
http://www.dobraksiazka.net/reszta-tamtego-ciala-p-144599.html




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie