Jarosław M. Gruzla
Marek Czuku - Wszystko i nic (więcej, więcej...)
Jarosław Mariusz Gruzla – autor debiutanckiego tomiku wierszy Kolej transsyberyjska – podąża w nim śladem Blaise Cendrarsa ku własnej stacji przeznaczenia, przemierzając świat ze wschodu na zachód i z północy na południe. Po drodze mija krajobrazy, idee, kultury, dzieła oraz historyczne przystanki... Stara się uchwycić to wszystko niejako in statu nascendi, przy czym jego poetycki światopogląd nacechowany jest pewną dozą ezoteryzmu i erudycji.
Świat 85 lat po powstaniu Prozy transsyberyjskiej kolei i małej Żanny z Francji bardzo się zmienił. Dawno umarł w niesławie Cendrarsowski czerwony Chrystus rewolucji rosyjskiej, a rozmaite „nowe horyzonty” zniknęły wraz z zaćpaną Janis Joplin i Jimim Hendrixem (wiersz "Posthipisowskie satori"). Dzisiejsza kolej transsyberyjska – zdaniem Gruzli – jedynie stawia swe azjatyckie, dzikie stopy w pogoni za chmurami.
Przywołuje on w swoich wierszach konkretne miejsca i zdarzenia: "W Innsbrucku dobrze poznaliśmy układ tanich sklepów (...), w Salzburgu dom i pomnik Mozarta, pod kolumnami pęczniejące rytmy Boliwii (...). Psuliśmy prześwietne podwójne prześcieradła w Hotelu Fortuna na Czapskich 5". W pociągu na trasie Wrocław – Kraków słychać Europę gdzieś w Azji. W trakcie podróży poeta przepytuje wzrokiem wszystkie sprzęty świata o sens, po co i kiedy. Osią tak doznawanego świata (wiersz "Axis mundi") jest blask zachodzącego słońca, który pilnuje wiecznej harmonii rzeczy. Towarzyszą temu słowa, które są niczym i wszystkim.
Na innej drodze – tym razem Wewnątrz – autor Kolei... zmaga się z niebytem: "Nic nie istnieje", a on sam – trwa; na gdyby jest i nie. Przy okazji miesza w tyglu (nomen omen) chaos i harmonię, plewy i ziarna, sacrum i materię. Jest tam też ciągle i niezmiennie albo-albo i mantrowanie, stara-nowa gnoza i śmierć demiurga z rajskiego wąwozu, jest złoto widnokręgów (Inków, Majów i Azteków...) i Harley-Davidson, model WLA rocznik 1942. Poeta widział jak głupcy rodzą się mędrcami tworząc kolejne utopie: "niezróżnicowany bezład Czuang-Tsy, Nowy Wspaniały Świat Voltaire’a i Denisa Diderota (...), liberalizm, monastyr, erę Wodnika (...), podróże Guliwera i Lenina (...), Biesy, Asyż, rok 1905 (...), Main Kampf a Tysiącletnie Królestwo Boże". Świat odbywa podróż dookoła. Wszystko, co było, było utopią, a niczego nie ma. Trwamy my – zmagający się z harmonią kosmosu – jak kropla: jedyna i każda.
Pragnieniem naszym jest cisza, której słucha poeta, a ona sama słucha strumienia, ptaka i człowieka. Cisza jest szczególnie Hieronymusem Boschem i Wędrowcem Śląskiego Anioła naraz. Ponieważ wszystko jest magmą, w nieustannym przypływie i odpływie myśli i materii z mgły wyłania się kształt, który nie jest kształtem (poprzedzało go pytanie, po nim następowała cisza). Na przedmieściach powstają ciche poematy wielkich. Ale w systemie homocentrycznym miesza się mądrość i władza. Podróż Wewnątrz – "w ciągłym drżeniu ekstazy" – pozwala jednak stwierdzić, że wszystko jest Mocą: "śnieg (...), deszcz iskier (...), płomień ognisk, księżyca i cienia". Celem twórcy jest "rzeźbić cokolwiek (...), rzeźbić piękno, rzeźbić powstawanie rzeźby", aby powrócić do siebie, "w objęcia świeżości, w gestach całkiem naturalnej poezji". Przebudzony z niewiedzy mówi Mocy: "Więcej, więcej..."
Podróż koleją transsyberyjską kończy się – po przebudzeniu – na stacji Nie znam opowiedzeniem całej prawdy, na którą składają się: "rozkład logiczny, słownik, poezjoda (...) wzrastanie świeżych pąków, innych, nowych" (wiersz "Nowa, stara opowieść").
Wszystko (dosłownie) pomieszczone jest w zaledwie dwudziestu pięciu wierszach; „gęstych”, pełnych rozmaitych znaczeń, odcieni, odniesień. Pojawiają się w nich czasem sformułowania i obrazy czyniące je nazbyt hermetycznymi; utrudniające ich odbiór (np. stonogi rur wodociągowych, łaska nieba w mannie śniegu, taśmociągi rytuałów własnej cywilizacji). Zwłaszcza rażą przydługie frazy, a także maniera umieszczania przydawek lub okoliczników na końcu zdania. Autor – moim zdaniem – powinien poszukać bardziej czytelnych środków wyrazu i zdecydowanie uprościć swój język poetycki. Zgadzam się jednak z pierwszym recenzentem książki, Karolem Maliszewskim, że Jarosław Mariusz Gruzla stworzył własny wariant poezji kultury, bardzo bogaty i dygresyjny notatnik liryczny kulturalnego podróżnego. Poniekąd wybranie przez debiutanta wytartych, syberyjskich szlaków wpisuje jego książkę w kanon tzw. literatury wyczerpania.

Marek Czuku

Jarosław M. Gruzla, "Kolej transsyberyjska", Biblioteka Pisma Literackiego ARYTMIA – tom 1, Wydawca: Świdnickie Stowarzyszenie Literackie LOGOS oraz Pismo Literackie ARYTMIA, Świdnica 1998, ss. 48.


[Tygiel Kultury, Łódź 9-10 (33-34)/1998, s. 138-139]
Jarosław M. Gruzla
fot. M. Malinowski


Wersety o Nieograniczoności, Kraków 2010
smak teraz, Elbląg 2003
Kolej transsyberyjska, Świdnica 1998


Od maja 2010 r. do nabycia w krakowskim Wydawnictwie Miniatura (http://www.miniatura.info.pl/) jest najnowsza książka poetycka pt. Wersety o Nieograniczoności. Starsze książki: Kolej transsyberyjska i Smak teraz są do nabycia u autora.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie