Maciej Melecki
ŻYZNY OSAD



Kaftanie sztywnej jawy – bujny składziku, zagracony balkonie -
Chronisz nas, jak wzrok burej kobiety podglądającej z naprzeciwka,
Swoimi sprzętami: popapraną drabiną, wygiętym stojakiem,
Krzesłem z naderwanym uchem oparcia. Nie chronimy tedy

Niczego, w ciągłym maskowaniu skrytych żalów czy uroków,
Które toczą w nas beczki pełne ropy lub trotylu, jesteśmy bowiem
Przełamani słupkiem rtęci, skuleni w wiązkach witych w tłoczniach
I prasach odstrzeliwanych po kolei dni, kiedy wydarza się mniej

Więcej minus długi jak lasso, zarzucane na nasze wystające z
Betonowych jam karki, i przyduszamy się swądem spalonego
Garnka, w racy wykrzesanej przez zwarcie. Kupki piasku
Zmiecionego ze schodów klatki, i brudy wytrzepane z wycieraczek

Kierunkują dalsze schodzenie. Szmata wykręca palce. Miotła
Gotowa do odlotu. Luzuj więc cugle, bez nadziei na ich odrzucenie,
I zlizuj płatki rdzy spod parapetu, będziesz bogatszy o gram
Skażonego jodu, i jak na przeciągu osuszą się pręgi po chłoście

Poranka, z tego powoju, który wyrzynał na nadgarstkach dowody
Twoich żałosnych aspiracji. Otępienie biegle włada pałeczkami
Racji. Murowany plac, postój dla miejskiej komunikacji, zionie
Szorstkim zimnem, morowy to wszak pas startowy dla oka, kracze

Serce w piecyku ciała, foliowy latawiec łypie na nas drwiąco,
Zahaczając jak bezmyślny ptak o gryf trakcji, ćwierkającej głuchym
Ciepłem, w fazie naszego mózgu, Argonauto z wioski położonej za
Ultima Thule, skąd wyjechał już po nas pociąg. Dobywaj rzekomych

Szans, nic nie stoi na przeszkodzie, ścięte w poprzek klocki
Wsuwane pod drzwi, zostały w tartaku naszej jaźni starte na
Drzewny miał, prasowany w pilśniowe płyty, kładzione na breji
Błotnistego przejścia, w nadciągającej zawiei, bez konkretnej

Grupy krwi. Plwaj, kadłub nowych rojeń to twój ruchomy, szczelny
Właz. Garną się ku nam razy. Krzepną krople skaz. Twoja przestrzeń
Mieści się między broną a filcowym wałkiem. Wyglądaj więc z tego
Piwnicznego wykuszu – ów żyzny osad poziomu ścierpłego cienia.



 MAŹ
Maciej Melecki
fot.


Bermudzkie historie
Maciej Melecki, Zawsze wszędzie indziej (Wybór wierszy 1995-2005), wyd. Portret, Olsztyn, 2008
Maciej Melecki, Przester, wyd. WBPiCK, Poznań, 2009
Pola toku (WBPiCAK, Poznań, 2013






Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie