Wioletta Grzegorzewska
Arkadiusz Frania - Grążele, przylaszczki, śnieguliczki i sporysz
Wioletta Grzegorzewska debiutowała kilka lat temu tomem "Wyobraźnia kontrolowana", w którym Stanisław Burkot pisał : "Młodsi, jest to spora grupa debiutantów, szukają własnego języka, wyraźnie poza kręgiem literackich kontestacji" ("Literatura polska w latach 1939-1999" Warszawa 2002, s. 323). Nawet dla niewprawnego, początkującego krytyka było jasne, że pojawiła się w środowisku częstochowskim osobowość wysokiej próby lirycznej. Świeżość, polot i odwaga tych wierszy, na stałe zmieniła krajobraz młodego pisarstwa kobiecego w Częstochowie. Jak w udzielonym w 2002 roku Barbarze Szymańskiej wyznała autorka jej "pierwszy tomik 'Wyobraźnia kontrolowana' objął teksty z okresu studenckiego. Dużo było w nich buntu" ("W szafie babci Stefanii". Poezja jest we mnie, "Gazeta Częstochowska" 2002, nr 13). Grzegorzewska bez skrupułów analizowała w nich współczesność poprzez plotkę, odniesienia literackie oraz historyczne. Konstatacje i ostrzeżenia, płynące z tej poezji, czytało się jak pocieszne przypowiastki o człowieku, nas samych, świecie, który urządziliśmy sobie pod koniec XX wieku. Żart, groteska, ironia i trawestacja wprowadzały miły i radosny nastrój. Dopiero po chwili, gdy przebiliśmy się przez formę, dostrzegaliśmy treść - wiwisekcję bytu: zanik uczuć i więzi międzyludzkich, automatyzm zachowań, sztuczność, atrapę, prowizoryczność bytu. Autorka objawiła się w tym tomie jako poetka konceptu, racjonalnie buszująca w przestrzeni własnej wyobraźni oraz w polskiej i światowej klasyce literackiej. We wspomnianym wywiadzie deklarowała zmianę poetyki w drugim tomiku, który miał ukazać jej "nowe spojrzenie na świat i ludzi". Jej najnowsza książka w pełni potwierdziła powyższe zapowiedzi.

Na zbiór "parantele", który ukazał się w ubiegłym roku nakładem specjalizującego się w edycjach książek młodych twórców z Częstochowy i okolic - Wydawnictwa "Bulion", składa się 39 wierszy zgrupowanych w trzech częściach. Poprzedza je, pełniąca formę prologu proza "Prokreator". Całość zamykają "Meandry życia" - fragmenty opinii, recenzji, listów dotyczących twórczości Grzegorzewskiej.

Tytułowe "parantele" to podróże w głąb pamięci w poszukiwaniu więzi z drugim człowiekiem i przyrodą oraz próba scalenia w jedną całość tożsamości ludzkiej i poetyckiej. Wiersz "Arachne" konstatuje stan rozproszenia emocji i myśli: "rozleciały się nagle jedwabne parantele" (s. 51). Mimo obawy ("oni boją się wiatru jeszcze zgubią się w trawie / wybiegną w pole wpadną do kałuży i utoną", s. 51), silniejsza jest nadzieja: "może zaparzę herbatę i zawołam ich czule / może rozpoznają się wreszcie w różowej mgle / wtedy znów ich pochwycę splatam zwiążę" (s. 51).

Przeszłość to dominująca sfera odwołań, podmiot niejako zanurza się w nią. Z pamięci wyłaniają się osoby bliskie i dalekie, znane z imienia oraz anonimowe: ojciec, babcia Stefania, ciotka, wujek, kuzynka, "rodzina z Katowic", dziadek, dzieci, chłopiec - "piegowaty Charon", "pijany Wojtek", "wąsaci panowie w garniturach", wiejski głupek Pietrek. Szczególne pozycje zajmują dwie pierwsze postacie. Ojciec występuje jako preparator jastrzębia w "Prokreatorze". Dokarmia pszczoły i "patroszy" kopiec kreta. To mistrz ceremonii, spełniający rytuał, ale i demiurg ujarzmiający dziką naturę, burzący i ingerujący w wewnętrzny ład przyrody: "Ojciec niczym chirurg mył dokładnie ręce w cynowej misce" (s. 5), "drażnił łyżką brunatną melasę" (s. 9). Ojciec penetruje także wnętrze ziemi, w której panuje stan gnicia, rozkładają się szczątki owadów, gryzoni: "między palcami ślizgały się / obudzone wije i stonogi / pękały rozgrzane poczwarki // w lepkich grudkach ziemi / rozpadały się szczątki gryzoni / zieleń uciekała z plew" (s. 10).

Babcia Stefania to z kolei osoba gwarantująca bezpieczeństwo, symbol ładu, prostoty, harmonii. To ona uczy podmiot liryczny miłości, wrażliwości ekologicznej: "kiedy zbierałyśmy skrzyp / lawendę i krwawnik / opowiadała mi baśnie / o duszach starych drzew // odtąd szukam jej w każdej / przygarbionej wierzbie" (s. 20). Dlatego wiersz Na odejście babci Stefanii ma formę litanijną: "pachnąca szarym mydłem Królowo / w chustce ze złotą nitką Pani" (s. 21). Warto dodać, iż najbliżej Boga i natury są osoby uważane za chore psychicznie (czytaj: nieskażone cywilizacją), jak Pietrek: "słuchaj Pietrek - on nie słucha / uplótł z trawy małe pierścionki / będzie się zaręczał z kukurydzianą panną" (s. 46).

W centrum poezji Grzegorzewskiej znajduje się przestrzeń wiejska z przyrodą, obrzędami. Motywu rustukalnego nie należy jednak interpretować w kategoriach modnych dziś badań regionalnych lub orientacji ekologicznej. Przestrzeń zaś możemy podzielić na otwartą (pola, woda, staw) oraz zamkniętą (kościół, szafa, dom). Autorka snuje baśń o przyrodzie. Choć jej wiersze malują jedynie zewnętrzną stronę zjawisk, jej celem jest dotarcie do duszy świata. Wiejska przyroda jest niezwykła, gdy patrzymy i dostrzegamy. Wieś znajduje się poza czasem, poetka daje tylko sygnały temporalne pór roku: "Spóźnione dokarmianie pszczół", "Wiosenne patroszenie kopca", "Nad Bożym Stokiem w lipcu". Wieś jest więc uniwersum, kosmosem przeżyć podmiotu, dlatego tom można potraktować jako zapis kosmogonii wewnętrznego świata autorki.

Grzegorzewska pisze swoją wersję "de rerum natura". Stąd rodzi się metafizyczny wymiar przyrody: "Brunatne Obcowanie" (s. 10), "między kamieniami ślizgają się / srebrne znaki nieskończoności" (s. 11), "światło nie błądzi w witrażach / ucieka na rozgrzane pola / aby zmartwychwstać w ziarnach żyta" (s. 15). Autorka analizuje świat w kategoriach światła i cieni, blasku i ciemności: "blask ciemniał w podzielonych oczach / i zlewał się w całość nie do pojęcia" (s. 9). Opisy uwypuklają biologizm zjawisk: ojciec ma "spuchnięte palce" (s. 9); "krew krzepła w chitynowych brzuchach" (s. 9); "ojciec przebił widłami / brzuch kipiącej pryzmy / rozdarł spleśniałą zygotę" (s. 10); dzieci "drapią strupy po komarach" (s. 11).

Chaos świata zostaje ujarzmiony przez religię, kościół oraz rytuał. W kategoriach obrzędu należy interpretować czynności: preparowania jastrzębia ("obrzęd preparacji, patroszenie przestrzeni, wielka deformacja", s. 5), "dokarmiania pszczół" (s. 9), "patroszenia kopca" (s. 10). W "Paleniu pól" czytamy: "spektakl nie trwa długo / spada kurtyna deszczu" (s. 14). Szczególnej wartości nabierają święta z udziałem kapłana, jak "Poświęcenie pól" ("ksiądz w zabłoconej sutannie / błogosławi pachnącą ciszę / deszcz dalej święci pola", s. 13) czy "Wielkanocna niedziela" ("wierni zaklinają wieczność / w zbutwiałym wnętrzu kościoła / majestatyczny zegar dyryguje berłem", s. 15). Sferę obyczajową życia ludzi wiejskich dopełniają obrazki rodzajowe: "Odpust" - "dzieci w komunijnych ubraniach / podkradają ze straganów / lizaki i kapiszony" (s. 16); "Wyprowadzenie zwłok" - "wiatr próbuje porwać klepsydrę / przybitą do spróchniałego płotu / na którym tańczą szmaciane duchy" (s. 17); "Stypa". Nie byłoby harmonii świata bez śmierci, toteż podczas stypy wyrwany ze snu dziadek "śpiewa chropowate: Sto lat!" (s. 18). Symbolem krótkotrwałości ludzkiego życia jest motyl: "na trumnie chwilowo odpoczywa bielinek" (s. 17).

Urzeka irracjonalizm rzeczywistości, obrazy z pogranicza snu i jawy, gdzie pojawiają się też elementy wierzeń pogańskich i śmierci. Stąd uroczyska, zakątki tajemne, do których nie każdy zagląda. Ten świat często zaludniają nimfy, skrzaty, boginie dymu: "woda wysycha w stawie / jakby ktoś rzucił urok // skurczone nimfy / wyglądają jak grążele // martwe ryby znikają / w spuchniętych obłokach // skrzaty zasnęły w mule / jakby ich nigdy nie było // pałki wodne pochyliły się / jak wdowy i milczą" (s. 12); "zapalili pola i patrzą / jak powstają z dymu boginie" (s. 14).

Szczególnie dużo, jak widzimy, jest w "parantelach" motywów ziemi (pole, ogród) i wody (staw, rzeka, deszcz, kałuża), a także żywiołu pośredniego - błota: "dzieci budują tamę z błota / szukają w mule skarbów" (s. 11). Pojawia się wiele rodzajów flory, szczególnie roślin wodnych: trawa, "kukurydziana panna", stokrotki, "rdzawe liście łopianu", "tęczowe krzaki berberysu", "krzew śnieguliczki", "skrzepłe róże", chabry, "pnący się bluszcz", "zarodki sporyszu", "zioła Pensylwanii", skrzyp, lawenda, krwawnik, stare drzewa, "łyse krzaki porzeczek", grążele, pałki wodne, "wilgotne przylaszczki / namiętne storczyki i cierpkie jaśminy / aksamitne sasanki i krwawiące liście", "pękające śnieguliczki", "wilgotne lilie", jemioły, rosiczki. Przyroda ofiarowuje schronienie dla uciekinierów ze świata zła, degradującego człowieka: "schowam się w zarodkach sporyszu / uśpię zapachem ziół Pensylwanii / otworzę świat którego nie kaleczy / linia horyzontu" (s. 22); "w drodze do Oświęcimia myślałaś / o swoim nienarodzonym dziecku / chciałaś zasnąć przy nim / pod krzewem śnieguliczki" (s. 32).

Przedmioty z czasu minionego mają swoją duszę i historię, dlatego uwyraźnia się niezwykłość szafy, sprzętów i ubrań. Manifestacją panpsychizmu będzie liryk "W szafie babci Stefanii": "w strukturach bawełny i aksamitu ślady krwi / kryształki soli i niedopranych łez / w koronkowych kołnierzykach kupionych / przed wojną od znajomej Żydówki / miedziane broszki drogocenne pamiątki // przez dziurkę od klucza wlewa się ciepło / za którym tęsknią pestki słonecznika / dawno ukryte w kieszeniach płaszcza" (s. 19). Poezja Grzegorzewskiej pełna jest też konstatacji ontologicznych. W katastroficznych wizjach skażona jest nawet przyroda: "reumatyczne wierzby zwijają korzenie / szpaki niosą krzyk do czereśniowych sadów / psy czuwają powieszone na łańcuchach" (s. 53). Nastrój grozy potęgują opisy: "w norze Królika znalazłem / w ściółce ślepe noworodki / zimne tafle luster uparcie / trzymały się swojej formy" (s. 39).

Domowi nie przypisano jednoznacznej wartości, choć początkowo skłonni jesteśmy traktować go jako symbol oazy, spokoju, skoro mieszka w nim ojciec i babcia Stefania. Jednak przeważa w sposobie jego opisywania ton powagi i smutku.. "Niemy karnawał" toczy się w domach, gdzie "pleśń rozsadza tynk" (s. 53), "spada ciągle karbidowy sufit / a bezczelne ściany drżą" (s. 38), w mieście natomiast: "najemnicy wygonili ciemność z zaułków / w aureolach lamp tańczą pijane ćmy / księżyc utopił się w kałuży bez dna" (s. 53). Podmiot wyznaje: "nie wrócę dzisiaj do domu / gdzie powietrze gęstnieje / a przedmioty puchną / w bursztynowym świetle pieca" (s. 22). Cztery ściany pokoju przytłaczają osobowość schizofreniczną Christiny: "moja głowa wypuściła korzenie" (s. 23), "na początku była gęsta cisza / jak we wnętrzach makówek / z kątów wysypały się pająki / snuły całą noc srebrne oratoria" (s. 23). Opuszczony dom jest pełen "znaków nieobecności" człowieka (s. 24), dlatego we władanie bierze go przyroda: "jest tak cicho odkąd noc / nie oddycha naszymi ustami / [...] / pod okapem na przekór pustce / wykluwają się różowe jaskółki / pokrzywy wyścieliły sień / odstraszają nieproszonych gości / pająk tka wieczny odpoczynek" (s. 24). Wspomnienie wspólnych zabaw z siostrą w dzieciństwie staje się pretekstem do gorzkiej konstatacji czasu teraźniejszego: "teraz domy mają prawdziwe ściany / życie warzy się w teflonowych garnkach" (s. 26). Istnienie to byt wśród rzeczy osaczających człowieka: "pod piecem fotel bez nogi / na zabłoconej podłodze / niedokończone podania listy / szyba w oknie zaklejona gazetą / [...] / czajnik znowu odmówił posłuszeństwa" (s. 29).

Tom dorzuca do kobiecego portretu z "Wyobraźni kontrolowanej" kilka nowych rysów. W liryku "Kobieta i mężczyzna - frazeologicznie" ona jest gadatliwa, plotkarska i marzycielska, a on - milczący, stanowczy, ale też niewierny i nerwowy. Konterfekt współczesnych pań, spędzających dnie przed telewizorem, zawiera komentarz: "są martwymi naturami / skłonnymi do ustępstw / odpornymi na uderzenia / szukającymi na dnie / tylko innego dna" (s. 38). Poetka wykazuje predylekcje do inteligentnych zabaw językiem. Utwór "Po 'Weselu'" jest trawestacją słynnej frazy Chochoła z dramatu Stanisława Wyspiańskiego: "Miałeś, chamie, złoty róg, / miałeś, chamie, czapkę z piór: / czapkę wicher niesie, / róg huka po lesie, / ostał ci sie ino sznur, / ostał ci sie ino sznur". W wierszu Grzegorzewskiej róg jest symbolem zdradzonego męża, a sznur narzędziem rezygnacji z życia: "miałeś chamie złoty róg / skończyły się gody / w łóżku cię zastąpił druh / teraz masz dwa rogi // został ci się sznur" (s. 44).

Relacja kobieta - mężczyzna została pokazana w "Akcie z kwiatami", "Akcie strzelistym", "Akcie z nożem". Przy czym słowo akt pojawia się tu zarówno w rozumieniu zaczerpniętym z terminologii sztuki pięknych (a więc na oznaczenie nagości), jak i erotycznym (akt miłosny, w tym przypadku raczej: seksualny z elementami sadyzmu). Te trzy wiersze prezentują agresję kobiety - walczącej feministki - która niczym modliszka pragnie zdobyć nieograniczoną władzę nad mężczyzną. Znajduje to wyraz w "leksyce morderczyni": "stłamszę podeptam" (s. 47), "zniszczę w tobie te bujne" (s. 47), "w końcu cię zastrzelę [...] / będę twoją Mojrą ślepą nieubłaganą / [...] / wymyślę gorzką dolę i słodkie zrządzenie / rzucę jak kamień w wodę na jakieś dno / będę twoim przeznaczonym przypadkiem" (s. 48); "teraz rozbiorę cię powoli" (s. 49). "Spełnienie" z kolei jest wierszem niemal pościelowym: "kiedy wykluje się łabędź we mnie / rozchylę noc skrzydłami / ona wyznaczy zapachem ścieżki / rozpali pochodnie na powitanie" (s. 50).

Oddzielną część tomu stanowią poetyckie wizerunki kobiet, będące świadectwem historii ludzkości, życia, świata. Poetka wspomina m. in. Annę Achmatową, Marię Pawlikowską-Jasnorzewską, Gertrudę Kolmar, Edith Stein, Nelly Sachs, Ingeborg Bachmann. W tych portretach dominuje tonacja śmierci, lęku, choroby, rozkładu: "w szpitalnej szafce / karty tarota / w bordowych zeszytach / niedokończone życie" (s. 30), Lilka w notatniku pielęgniarki..." (s. 31), "po trocinowym manekinie / została garść popiołu / mysz która była jego sercem / skubie przyszły czas" (s. 31). Osaczenie i zagubienie najlepiej oddaje metafora ćmy jak w "Elegii o ludowej malarce Seraphine Louis", "ale źli ludzie zamknęli ją w celi / gdzie ćmy rozbijały się o szyby // w cynowym wiadrze z moczem / utopił się bezbarwny świat" (s. 36). Autorka podejmuje też drażliwy i raczej obcy młodym poetom temat holocaustu: "Z listu do Gertrudy Kolmar, Edith Stein": "w komorze gazowej biegła / w stronę światła tam gdzie unosił się / zapach żywicy jak w dzieciństwie / gdy w składzie drewna bawiła się / z siostrą Różą w chowanego" (s. 33).

"parantele" to zbiór dojrzały i mądry, który z pewnością umocni pozycję Grzegorzewskiej wśród poetek częstochowskich, śląskich i krajowych zaliczanych do "roczników siedemdziesiątych".


Wioletta Grzegorzewska: Parantele. Wydawnictwo "Bulion", Częstochowa 2003.


Szkic ukazał się na łamach "ArtPapieru"
Wioletta Grzegorzewska, 2012
fot. Piotr Dłubak


Orinoko, Biblioteka Tyskiej Zimy Poetyckiej, 2008
Wyobraźnia kontrolowana, Wydawnictwo WSP, Częstochowa 1998
Parantele, Wydawnictwo Bulion, Częstochowa 2003
Inne obroty, Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie, Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne „Fraza” Toronto-Rzeszów 2010, red. Edward Zyman, praca na okładce oraz rysunki z cyklu "Unnatural Death" Pola Dwurnik.
Pamięć Smieny/ Smena's Memory, wiersze przeł. Marek Kazmierski, Off-Press, Londyn 2011, oprac. graficzne Tomasz Wysota, praca na okładce Ryszard Mamis.


mój blog:
http://pamiec-smeny.blogspot.com/

Wiersze w najnowszym numerze Kofeiny, nr 06, 2011

http://issuu.com/kofeina/docs/kofeina06

W maju b.r. nakładem wydawnictwa Li-TWA, Częstochowska Biblioteczka Poetów i Prozaików ukazał się mój arkusz poetycki pt. "Ruchy Browna".

W grudniu w wydawnictwie Off_Press w Londynie ukazał się dwujęzyczny wybór wierszy "Pamięć Smieny".

Tutaj można zamawiać "Inne obroty":
http://www.polskifunduszwydawniczy.ca/sections.php?id=5

http://fraza.univ.rzeszow.pl/biblioteka_05-11.php

Wiersze w ArtPapierze
http://artpapier.com/?pid=2&cid=17&aid=2693

W Dodatku Kulturalnym nowojorskiego Nowego Dziennika ukazał się wywiad "Swąd zwęglonych piór wchodzi pod skórę", w którym rozmawiam z Edwardem Zymanem m.in. o poezji, duchach, vilanelach.

Dwa wiersze opublikowały "Zeszyty Literackie" - nr 111.

Kilka wierszy z cyklu "W tysiącu i jednym kawałku" ukazało się w 8. numerze Magazynu Artystyczno -Literackiego "Arterie"




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2017  Fundacja Literatury w Internecie