Aneta Kamińska
Co autorka miała na myśli (specjalnie dla BiblioNETki)
enter/exit push/pull
Wejdź albo wyjdź (wyjdź, wejdź, wejdź). Pociągnij albo popchnij, przewróć kartkę, otwórz oczy albo drzwi, książkę albo plik. Nieważne, i tak wszystko będzie dziać się wszędzie (albo nigdzie). Na papierze, w internecie, w Warszawie, na lekcji, w kawiarni, w komputerze, w wierszu, we śnie, na ulicy, w wyobraźni, tu czy tam, wcześniej czy później.

instrukcja obsługi
„Aby ten tomik się nie rozleciał, trzeba go czytać po kolei, jak prozę. Takie wymaganie jest zresztą jawnie stawiane czytelnikowi, ponieważ w numeracji wierszy (a właściwie rozdziałów, dni, przystanków i wyjść) autorka przyjęła konwencję przypominającą raz powieść, a raz dziennik. Uporządkowanie lektury jest zaś konieczne, by zrozumieć zasady recyclingu, kasowania i tworzenia coraz to nowych wersji dokumentów tekstowych, z jakich składa się książka Anety Kamińskiej pod komputerowym tytułem zapisz zmiany.”
(Paweł Kozioł)

„Książka Kamińskiej – to też wydaje mi się warte odnotowania – ma ciekawą, spójną konstrukcję, podkreślaną przez tytuły: rozdział 1, wejście 1./ dzień 1 albo rozdział 4. tydzień 2 miesiąc 6. Konstrukcja ta, jak i powtarzające się w kolejnych tekstach imiona bohaterów, dają poczucie obcowania być może nie z tomikiem wierszy, a z dziennikiem intymnym czy też powieścią naprawdę, przynajmniej od czasu do czasu, przygodową.”
(Jakub Winiarski)

dni i rozdziały
No, właśnie. Coś pomiędzy poezją a prozą, literaturą a filmem, książką a mailem. Coś, czego nie da się jednoznacznie zaklasyfikować, coś, co teraz jest tym, za moment czymś innym, co się zmienia i żyje. Pisałam wiersze, cykl wierszy, zawsze wiersze piszę w cyklach, to u mnie naturalny rytm. Pisałam więc wiersze, ale czytałam prozę i oglądałam filmy, to w nich szukałam inspiracji i to w nich odnajdywałam podobne myślenie o sztuce, w „Lulu na moście”, w „Biegnij, Lola, biegnij”, w „Godzinach”, w „Miazdze” Andrzejewskiego, w „Linii nocnej” Sosnowskiego, w „Jeśli zimową nocą podróżny” Calvino. Książek Paula Austera jeszcze wtedy nie znałam, ale gdybym znała, to wymieniłabym też „Trylogię nowojorską”, „Noc wyroczni” i „Księgę złudzeń”.

własnomowa
„Głównym bohaterem książki jest bez wątpienia sam język. Nasz, polski język, choć obce również. Są też inni bohaterowie – aneta, nauczycielka polskiego pracująca z cudzoziemcami, jej niesforny austriacki uczeń markus, są też jakieś głosy anonimowe, niezidentyfikowane, jest nawet jakaś niespełniona miłosna historia. Ale przede wszystkim eksponowany jest właśnie język, w którym wszystkie te postaci wraz z ich historiami gubią się i giną, a w najlepszym przypadku – nie potrafią się porozumieć.”
(Paweł Uszyński)

„[...] bohaterowie, podmiot i podmiotka mówią do siebie w wierszach Kamińskiej językiem precyzyjnie kalekim, sprawnym inaczej. Konwencja, w ramach której rozgrywa się akcja tej przygodowej powieści o języku, jest taka, że jedno z nich – Markus – jest Austriakiem, bywającym w Polsce i uczącym się od Anety (podmiotki) – języka. Jednakże trudno o tym uczonym języku powiedzieć, że jest to polski (polski język trudna jest przecież i nie łatwe), to raczej ten język, który sugeruje Kamińska mottami z Pawła Kozioła i Piotra Sommera – zarazem swój i miłości. Coś pośredniego pomiędzy normalnością a szaleństwem. Na ich wspólny dialekt – Anety i Markusa – składają się słowa i frazy z języka polskiego, niemieckiego, angielskiego, zapożyczenia gramatyczne z czeskiego, a i polska gramatyka jest tutaj, ale w formie mocno złajdaczonej [...]. Ostatecznie nie do końca wiadomo bowiem, kto kogo uczy jakiego języka.”
(Radosław Wiśniewski)

„W tej sytuacji musi się coś wydarzyć i faktycznie – wydarza się wiele, ale… Ale wszystko, co się wydarza, dzieje się tutaj w języku [...].”
(Jakub Winiarski)

mój i polski
Bo cudzoziemcy mówią tak cudownie po polsku, tak pięknie, tak seksownie. Bo to takie intymne, takie erotyczne dawać komuś swój język i rozpoznawać się w nim. Bo na przecięciu różnych języków, w pęknięciach i szczelinach kryje się tyle piękna, tyle tajemnic: języków i stosunków międzyludzkich. Trzeba się oddalić od swojego języka, żeby go usłyszeć, zobaczyć, poczuć – w cudzych ustach.

mam dialog bardzo fajnie
„Tak właśnie będzie się toczyć „akcja” tej książki. Od dialogu do dialogu. A wszystkie one toczone mieszanką zmutowanej polszczyzny, niemieckiego i angielskiego. Wypowiedzi urywkowe, pozbawione kontekstu, granice między nimi niejednokrotnie zatarte, przemieszczone, wiersze dzielone w najmniej spodziewanych miejscach na numerowane cząstki. Często trudno dociec, kto mówi. Drastyczne łamanie wersów, uciekanie od jednolitej typografii, zaburzona interpunkcja [...]. Karambol zaplanowany przez Kamińską ma swoją proweniencję w polszczyźnie (niemczyźnie, angielszczyźnie) mówionej, często chropowatej i niewprawnej. Efekt końcowy – oczywiście jak najbardziej literacki.”
(Paweł Uszyński)

zawsze fragment
Jest całością, choć fragmentami, bo jeden wiersz odsyła do drugiego, a dziesiąty do trzeciego, a niektóre istnieć same zupełnie nie mogą, tylko w grupie, tylko w całości. Całości mocno niecałej, pełnej luk, luk w historii, luk w pamięci, luk w interpretacji, bo nikt całości nie zna, nikt nie wie, jak było, ani Aneta, ani aneta, ani Markus, ani markus. To, co układa się, zaraz się zmienia, zaraz coś innego się zdarza, albo zdarzyć się może, albo już się zdarzyło, albo się przypomina, albo się śni, albo się wymyśla, albo się pisze. Kto co pisze, kto kogo pisze, wszyscy wszystkich i wszystko, nikt nikogo i nic. Miesza i śni się, osoby, miejsca i czas, przeplata się, przypomina, przemyśla. Jest później albo wcześniej, przedtem albo potem, teraz albo nigdy, tak albo nie. Robi się błędy, kto mówi czyim językiem, kto kogo uczy i czego, kto kogo rani i dlaczego, dlaczego, dlaczego.

następne drzwi w prawo
„Aneta, na wzór twórców awangardowych (choć bez typowej dla nich ambicji przeprowadzania poetyckich rewolucji, wszak ponowoczesne „wszystko już było” skłania do pewnej powściągliwości), lubuje się w wymyślnych, często stylizowanych na wierszowany chaos konstrukcjach, podsuwa czytelnikowi poetyckie łamigłówki, świetnie operuje na poziomie kompozycji poszczególnych tekstów i całego tomu. Myli tropy, bawi się z czytelnikiem, nie pozwala, by ten zbyt szybko dochodził do interpretacyjnych wniosków. Gra wręcz odbiorcy na nosie, jawnie go zwodzi i każe szukać konstrukcji tam, gdzie jej nie ma.”
(Paweł Uszyński)

„Po lekturze zbioru prosta komenda zapisz zmiany nabiera nowego odcienia znaczeniowego, bo to nie tylko zmiany na twardym dysku komputera, ale na wiotkich dyskach podmiota i podmiotki.”
(Radosław Wiśniewski)

„Czytając „Zapisz zmiany”, można odnieść wrażenie, iż autorka należy do osób zmodyfikowanych przez technologie cyfrowe, przypomina rodzaj językowego cyborga.”
(Tamara Hebes”

enter/exit push/pull
A więc wyjdź (lub wejdź). I wróć (wróć, wróć), i czytaj jeszcze raz, od nowa, od końca, od środka, od początku, bo niczego nie rozumiesz, nic nie jest jasne, nic nie jest pewne. Czytaj i błądź, błądź i czytaj, bo za każdym razem to jest inna historia, wszystko się zmienia, wydarza inaczej (lub nie wydarza). Więc: zaznacz, edytuj, zapisz zmiany, zapisz zmiany, zmiany. I idź.

(Aneta Kamińska)

----------------------------
Wykorzystane fragmenty recenzji pochodzą z:

Tamara Hebes, Ja tego nie rozumieć czyli licentia poetica?@pl, www.free.art.pl/poetica.
Paweł Kozioł, Instrukcja obsługi ver. 2,0 [w:] Gada !zabić? Pa]n[tologia neolingwizmu, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2005.
Paweł Uszyński, Fragmenty dyskursu miłosnego à la Kamińska, „LiteRacje” 2005/2.
Jakub Winiarski, Lekcje, www.nieszuflada.pl.
Radosław Wiśniewski, Własnomowa [w:] Gada !zabić? Pa]n[tologia neolingwizmu, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 2005.

Tekst zamieszczony na stronie: www.biblionetka.pl
Aneta Kamińska
fot. Paulina Rasińska


"czary i mary" (Warszawa 2007)
"zapisz zmiany" (Warszawa 2004)
Nazar Honczar, gdybym (Warszawa 2007)
Hałyna Tkaczuk, Ja i inne piękności (2011)


Wreszcie jest!

Aneta Kamińska, Cząstki pomarańczy. Antologia nowej poezji ukraińskiej, Narodowe Centrum Kultury-Korporacja Ha!art, Warszawa-Kraków 2011.




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie