Maciek Froński
W stronach Mistrza Pawła
Twórczość Mistrza Pawła z Lewoczy (ok. 1460-1537) jest w Polsce mało znana. A był to przecież wybitny rzeźbiarz, jeden ze znaczniejszych artystów Europy Środkowej okresu późnego średniowiecza. Była to również postać wyjątkowo barwna – najzdolniejszy uczeń Wita Stwosza, działając na terenie rodzinnego Spisza zdobył ogromną sławę i uznanie po to tylko, by za lekkomyślne przywłaszczenie sobie powierzonych mu pieniędzy zostać skazanym na odrąbanie dłoni w nadgarstkach.

Opus magnum Mistrza Pawła, lipowy ołtarz św. Jakuba z lat 1501-1517, najwyższy, bo ponad osiemnastometrowej wysokości, gotycki ołtarz skrzyniowy na świecie, znajduje się w gotyckim kościele św. Jakuba w jego rodzinnej Lewoczy. Główna część ołtarza przedstawia ponadnaturalnej wielkości rzeźby Madonny z Dzieciątkiem w towarzystwie św. Jana Ewangelisty i św. Jakuba, w predeli podziwiać możemy scenę Ostatniej Wieczerzy, a w samym kościele zgromadzono jeszcze kilka innych jego dzieł. Miasto jest zresztą bardzo dumne ze swego największego syna, o czym na każdym kroku przypomina. Lewocki rynek nosi jego imię (Namestie Majstra Pavla), przy nim znajduje się jego (mniej lub bardziej domniemany) dom, a jego podobizna na plakatach obecna jest wszędzie, co zauważymy krążąc po pełnych uroku wąskich uliczkach tego zabytkowego miasteczka.

Bo i jest Lewocza jedną z perełek słowackiej architektury. Otoczona dobrze zachowanymi średniowiecznymi murami obronnymi (z trzema bramami: koszycką, polską i bramą Menharda), wzbogacona dzięki prawu składu, które jej nadał w 1317 roku król Węgier Karol Robert Andegaweński, oprócz stojącego pośrodku rynku wspomnianego kościoła św. Jakuba, który pochodzi z ostatniej ćwierci XIV wieku, może się poszczycić przede wszystkim przepięknym ratuszem z XV-XVIII wieku z fantazyjnym dachem, renesansową wieżą, służącą niegdyś jako dzwonnica, i gościnnymi podcieniami. Na jego południowej fasadzie przedstawione zostały cnoty miejskie: Skromność, Roztropność, Odwaga, Cierpliwość i Sprawiedliwość. Tuż obok podziwiać możemy wykonaną z kutego żelaza tzw. klatkę hańby, w której w XVII wieku wystawiano ponoć na widok publiczny niewierne białogłowy (obecnie stoi pusta). Cały rynek otoczony jest gotyckimi, renesansowymi i wczesnobarokowymi kamienicami, z których szczególną uwagę przyciąga zwłaszcza dom rodziny Thurzów, ciekawy przez zdobiące attykę renesansowe blanki. Inną atrakcją miasteczka jest stojący nieopodal, tuż przy koszyckiej bramie, przepiękny, zwłaszcza wewnątrz, barokowy kościół minorytów pod wezwaniem Ducha Świętego. Mniej leniwi mogą jeszcze wybrać się na spacer do oddalonego o około 2 km kościółka Matki Boskiej, pięknie zamykającego oglądaną od strony rynku panoramę ulicy Wietrznej (Vetrovej).

Lewocza jest główną, lecz bynajmniej nie jedyną architektoniczną atrakcją Spiszu, i nie jedynym też miejscem, w którym możemy podziwiać dzieła dłuta Mistrza Pawła. Leżący nieopodal (11 km) Spiski Czwartek słynie z cudownej kaplicy przy XIV-wiecznym kościele św. Władysława, ufundowanej w 1473 roku przez przedstawicieli węgierskiego rodu Zapolskych (począwszy od upadku państwa wielkomorawskiego w 907 roku aż do zakończenia I wojny światowej cała Słowacja znajdowała się w węgierskich rękach, stąd i znaczną część swoich zabytków zawdzięcza ofiarności węgierskiej szlachty). Wzniesiona w stylu gotyckim dwupoziomowa kaplica jest w górnej części w znacznej mierze przeszklona i ozdobiona witrażami wyjątkowej urody. Historycy sztuki wskazują tu na pokrewieństwo (przy zachowaniu wszelkich proporcji) z wiedeńską katedrą św. Szczepana, mnie osobiście przypomina ona bardziej paryską Sainte Chapelle.

Podążając jednak śladem Mistrza Pawła z Lewoczy powinniśmy udać się do Spiskiej Nowej Wsi, gdzie w gotyckim kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z drugiej połowy XIV wieku przy pięknie odnowionej głównej ulicy możemy podziwiać jeszcze kilka jego rzeźb. Śliczny ołtarzyk jego ręki znajduje się też w romańskim kościółku w Hrabuszycach z XIII wieku. Wybierając się tam rowerem warto nieco nadłożyć drogi, by przy okazji zobaczyć w pobliskich Betlanowcach interesujący renesansowy kasztel z lat 1564-48, w Spiskim Szczawniku większy kasztel z przełomu XVI i XVII, zbudowany na miejscu średniowiecznego klasztoru, a także uroczy barokowy kościółek z pięknym wnętrzem w oddalonym o 2 km Wydrniku.
Maciek Froński
fot. Zuzia Frońska


Rozpoznanie bojem
Poezja spokoju moralnego
Przed Petrarką
Iwan Bunin. Wciąż smutno wierzę w swoje szczęście...
Efekt zimnej wody


"W oparach Lewantu", Pismo Folkowe, nr 132(5)/2017




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie