Tomasz Hrynacz
Forma najbardziej pojęta: pustka. Czyli Kobierskiego odczuwanie świata

1.
Bezustanna aktywność, skupienie... i dość. Odkładam, by wrócić ponownie po dniu, po kilku dniach. Rozpocząć od nowa. Wtedy pojawia się znów ta zachłanność, to oczekiwanie na nowe doznania. Papieros, kawa, wiersz chorzowskiego poety: zachwyt, przerażenie, smutek, ból. I znów stop. Pamiętam doskonale słowa Grzegorza Olszańskiego, który kilka lat temu ostrzegał takich jak ja: rzucających się w wir obrazów i słów Radosława Kobierskiego. Napominał: „Najlepiej dawkować w małych ilościach: nie więcej niż dwa, trzy wiersze dziennie (..) W przypadku przedawkowania farmakon (...) czytelnik przestaje cokolwiek z przeczytanych tekstów pamiętać, bowiem wszystko zlewa mu się w jedną całość. I miał rację: wiersze z najnowszego tomu Kobierskiego „Południe” są porażające, nie dają ukojenia, nie dają zapomnieć, stanowią raczej prywatny manifest bohatera, który zawieszony jest między snem a jawą, a swój stan sprowadza do stanu pustki:
(...)
od razu w niebyt zaduch tajne życie godzin
idą w tym samym kierunku istnienia które
za sobą ciągnę i wwlekam posłusznie idą

za mną w przepaść pod tamten spróchniały korzeń
leszczyny w to miejsce gdzie się nie bywa ani
się nie jest już nikim innym tym bardziej sobą
(„XIX Popołudnie fauna”)

2.
Autor „niedogonów” to twórca bardzo konsekwentny, mający dużą świadomość literacką. Już na początku swojej drogi poetyckiej dał się poznać jako twórca o dość specyficznym typie wyobraźni, ocierającym się o poetykę surrealistów z jednej strony, z drugiej zaś strony fascynat prozy Brunona Schulza, czego wyraz dał szczególnie w swojej drugiej książce zatytułowanej „Rzeź winiątek”. Wspominam o tej konsekwencji, ponieważ kolejny raz mamy do czynienia z poetyckim rozrachunkiem z przeszłością. Najnowszy tom to przede wszystkim intymny pamiętnik kogoś, kto wchodzi w „smugę cienia”. Dla bohatera najważniejsza jest... No właśnie, przeszłość czy przyszłość!? A może te kategorie są nierozerwalne, stanowią całość, bo tylko wtedy można mówić, w sensie dosłownym, o pełnym życiu. To, co było i to co, minęło, staje z trwogą i drżeniem przed tym, co dopiero ma nastąpić. W wierszu „XXII. Remisja” czytamy:
(...)
słyszę więc głosy, sam siebie pyta i odpowiada
samemu sobie. po jednym tylko pytaniu
dłuższą chwilę milczy, a brzmi ono: co dalej?
3.
Kronika wypadków życiowych poety Kobierskiego to opowieść także i o tym, że świat zewnętrzny ma swoje „przedłużenie”, ingeruje we wnętrze człowieka. Słychać wtedy te jęki, czuć zapach krwi, powstaje rana, pęknięcie, które nigdy się nie zabliźni. Bohater jest zbyt czujny, zmysłowo napięty, rozdrapuje, smakuje krew. To jeden z dowód, że się żyje.
Choroba: stan wielokrotnie podejmowany przez Kobierskiego. Pustka: forma najbardziej oczywista. Bezruch. Pojedyncze, ostrożne kroki. Trudno nie współczuć bohaterowi; to samotnik, człowiek wyobcowany, zepchnięty gdzieś na margines życia. Ale jest druga strona, inna właściwość jego osobowości; w każdym niemal wierszu podmiot odradza się, stwarza na nowo; jego siła tkwi w bólu- także w nadziei, że stać go na pokonanie przeciwności, bowiem:
(...)
czasem taki drobiazg przechyla szalę wagi.
nie waży ona nic prócz powodów, które ich
przybliżają albo oddalają od progu.
(„XXI. Topole na placu Eckermanna”)
4.
Autor „Południa” daleki jest od dyskursu mimetycznego, odrzuca tzw. „prawdę rzeczywistości”. Ważniejsze jest wejście w „środek życia”, nawet jeśli prawda o nim ma być okrutna. Wtedy używa się niedopowiedzenia, ostrych i ekspresyjnych obrazów, również o konotacji surrealistycznej. Oto przed naszymi oczami rodzą się migawkowe kształty, formy uwięzione, nadgryzione. Następuje wielkie misterium umierania. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że oto mamy do czynienia z „liryką klaustrofobiczną”, bowiem pragnienie wyjścia poza siebie okazuje się niemożliwe. Podmiot pozostaje sam ze sobą, kurczy się w sobie i zamyka ( czy jest to oznaka lęku, czy może znudzenia), nie ma obok nikogo, kto wskazałby mu drogę, którą powinien podążać.
Świat Kobierskiego to świat odchodzący, umierający, zbliżający się do katastrofy, pustki. To w końcu świat rozdwojony pomiędzy teraz a przeszłość, pomiędzy teraz a przyszłość:

(...)
jeśli znajdę odpowiedź czy może zostanie
do końca przede mną ukryta
oraz czy można życzyć wstecz
(...)
(„Wehikuł”)

- bycie w półśnie, odizolowaniu, letargu to najczęstszy stan, w jakim przebywa bohater tej, mimo wszystko, interesującej, ale „zatrutej” śmiercią i pustką poezji.
Tomasz Hrynacz
fot. Tadeusz Szarwaryn


"Zwrot o bliskość", Kraków 1997
"Partycje oraz 20 innych wierszy miłosnych", Sopot 1999
"Rebelia", Wrocław 2001
"Prędka przędza", Szczecin 2010
"Przedmowa do 5 smaków, Szczecin 2013


Najnowsze wiersze:
"Helikopter" 11/2015
"Fraza" 3/2015
"Odra" 12/2015
"Twórczość" 12/2015
"Topos" 6/12




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie