Tomasz Hrynacz
Swoistość momentu, czyli ciemne tony Sokołowskiego



1.
Nic innego przecież nie robię, robiąc poezję, jak to właśnie: utrwalam rozdłużone błyskawice naładowuję zdania porcjami energii wydatkowanej kiedyś i zwróconej mojej pamięci przez- co? Przez wszystko i przez nic, czyli: przez świat? Tak tłumaczył istotę swej poezji w „Zapiskach bez daty” Julian Przyboś. Nie bez przyczyny powołuję się na słowa autora „Łuku”. Są one w pewnym stopniu adekwatne do koncepcji poetyckiej, jaką zaproponował Sebastian Sokołowski w swoim zbiorze „Atrapy Dajmoniona”. I w tej dosyć skromnej książeczce (mieszczącej zaledwie dwadzieścia osiem tekstów) mamy do czynienia z tzw. „rygorem” w wierszu, bowiem niniejsza propozycja to także kult „dyscypliny” i minimalizmu. To również inne, niż u jego rówieśników, spojrzenie na świat, które pozwala na odejście od naocznej postaci rzeczy ( czytaj: opisowości). Sokołowskiego interesuje raczej tworzenie nowych, niecodziennych konfiguracji, konotacji, podłoża których należy szukać oczywiście w rzeczywistości fizycznej. Da się zatem zauważyć wyczulenie na obraz poetycki- i podporządkowanie jemu wszystkich zabiegów językowych. Autor „Atrap...” to przede wszystkim poeta wyobraźni, który dąży do tego, by dać w wierszach nowy obraz rzeczywistości- jak już wcześniej wspomniałem- odbiegający od wzorców obowiązujących wśród roczników 70-tych.

2.

Każdy tekst w tym tomie uderza zwięzłością, co świadczy o dyscyplinie nie tylko w tworzeniu wiersza, ale sposobu podpatrywania świata. W tym kontekście autorska ciekawość, a także uwaga podmiotu wielokrotnie tworzą dramatyczne napięcia, paradoksy- a co za tym idzie pytania o sens ludzkiego bytu. Innym razem ucieka się dalej : wiersz gubi swój tok i rytm, zwalnia bieg, by przejść w stan zawieszenia lub niedopowiedzenia. Do głosu dochodzi precyzyjna metafora albo koncept, oparty na przykład na „cięciu” wersetu. Ma się wrażenie, że autor celowo wyzbywa się narracyjności. Zawiłość świata, jego złożoność najlepiej oddać poprzez fragment, luźną sekwencję zdań albo quasi- notatkę poetycką:

krótki wypis
rzeczywistość w akcji (lub też nie):
ulice, tramwaje, dworce

listy (zamykają się) w kopertach,
na progu milczenia.

*** (krótki wypis...)

Sokołowski, mimo że stara się opisać to, co najbliższe, przestrzeń bliską, wręcz namacalną, to tak naprawdę jest zainteresowany patrzeniem dalszym, perspektywicznym – patrzeniem w nieskończoność. Stąd specyficzny tok wiersza, który koncentruje się na przeżyciu istnienia świata, systematycznym rozumieniu jego struktury, a także, co wydaje się być jednym z kluczy do tego tomu, Boskiej koncepcji. Nie dziwią zatem liczne pytania, wątpliwości. Słyszy się głosy, niczym Sokrates podsłuchujący odgłosów własnego wnętrza- wielokrotnie sprzeczne: buntownicze i refleksyjne, bo świat jest wieloaspektowy i nieodgadnięty. To odwieczna walka światła z ciemnością, bliska metafizycznej odpowiedzi, co jest prawdą i jaka ona jest, na uzyskanie której tak liczy bohater tych wierszy. Nie można tu mówić o pesymizmie, raczej kierowałbym się ku tezie, że bohater to „mały filozof” o sceptycznym widzeniu. To ktoś wrażliwy, ale świadomy paradoksów, nie do końca wierzący, że uda mu się odnaleźć swoją prawdę:
(...)
Droga, którą obraliśmy zamyka się
przed nami zobojętniała.

„Zła korekta”

3.

Zmysłowe olśnienia, migawki zdarzeń, emocji i przeczuć są materiałem, z którego robi się wiersz. Wydaje się bowiem, iż według autora „Atrap...” jest on otwartą przestrzenią, w której czytelnik odnajduje tropy, śledzi podmiot, poznaje z nim świat. Sokołowski uważa, że rzeczywistość jest wielowymiarowa, dlatego nie można jej uporządkować, nie da się ułożyć jej elementów wedle hierachii. Tracą ważność podziały, wszystkie sfery ludzkiego istnienia splatają się i tworzą monolit- jedną, pełną rzeczywistość. To, co nazwałbym siłą wierszy Sokołowskiego, to minimalizm, skromność w użyciu słowa, ale także, a może- przede wszystkim- postawa, którą cechuje zdumienie, uwrażliwienie na swoistość momentu, skoro

Ciągnie się cień niechciany
jak kartka pobrudzona tłuszczem.
Obrazy z wolna obracają się w popiół.
W każdym z nas migocze światełko.
Na pewno.
(***) Ciągnie się cień niechciany...

Tomasz Hrynacz
fot. Tadeusz Szarwaryn


"Zwrot o bliskość", Kraków 1997
"Partycje oraz 20 innych wierszy miłosnych", Sopot 1999
"Rebelia", Wrocław 2001
"Prędka przędza", Szczecin 2010
"Przedmowa do 5 smaków, Szczecin 2013


Najnowsze wiersze:
"Helikopter" 11/2015
"Fraza" 3/2015
"Odra" 12/2015
"Twórczość" 12/2015
"Topos" 6/12




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie