Maciek Froński
Sowizdrzał z osobnej półki (Michał Piotrowski, Migotania, przejaśnienia)
Gra słowem, zabawa w pisanie - musze przyznać, że tego typu twórczość darzę szczególną sympatią. Zwłaszcza jeśli autor poza "konceptem" dysponuje jeszcze znakomitym warsztatem i słuchem poetyckim. A tak właśnie jest z Maćkiem Frońskim, który swoje wiersze zebrał w tomiku "Rozpoznanie bojem".

Są w tym tomie i anakreontyki, i zabawne przeróbki nawiązujące do twórczości naszych romantyków, trafia się nawet jeden całkiem zgrabny limeryk. Sporo wierszy dedykowanych jest paniom - zapewne sympatiom autora. Nie brakuje jednak w poezji Frońskiego również "drugiego dna" - refleksji, zadumy. Dlatego całość kojarzyć się może z twórczością Franciszka Villona:

Niech mi wybaczy śmiałość archeolog
(Sam zbytnio ganić siebie nie zamierzam),
Bo kiedym wstąpił w Klitajmestry tolos,
Ulżyłem męce swojego pęcherza;
Wokoło było spokojnie i cicho,
Dlatego pewnie uwiodło mnie licho.

Tego typu strofy sprawiają, że tomik "Rozpoznanie bojem" można by roboczo określić mianem liryki przygodowej. Autor w kolejnych wierszach zapisuje swoje spostrzeżenia, migawki z podróży po świecie. Myliłby się jednak ten, kto lekceważyłby go z tego powodu. Froński nie jest bowiem typowym wierszokletą pisującym wesołe rymowanki z okazji rodzinnych uroczystości czy wspólnych wypadów na wczasy. Jeśli wczytać się głębiej w te wesołe strofy, nagle okazuje się, ze za maską sowizdrzała kryje się niezwykła głębia spostrzeżeń.

Znowu możemy dla siebie być mili,
Choć połówkami nie będziemy dwiema.
Kto śpi, nie grzeszy; myśmy się ranili,
Lecz nie ranimy już, bo już nas nie ma.

Froński w odróżnieniu od większości współczesnych poetów rymuje. I to rymuje z niezwykłą lekkością, nie wysila się, pozwala słowom płynąć naturalnie. Świadczy to nie tylko o warsztacie, ale przede wszystkim o słuchu, wyczuciu wewnętrznego rytmu wiersza. W tym sensie autor ma wszystko to, czego niestety brakuje większości innych współczesnych sowizdrzałów - choćby poetom slamowym.

Wśród setek, może nawet tysięcy tomików wydawanych każdego roku w naszym kraju zdarzają się czasem takie, które przechodzą zupełnie niezauważone. A tymczasem wyłowione gdzieś z morza innych tytułów okazują się być wyjątkowe, zapadać w pamięć. Takie tomiki odkłada się na zupełnie inną półkę, tych tomików nie pożycza się "na zawsze" znajomym, nie pakuje do kartonu ustawionego na szafie, kiedy na regale zaczyna brakować miejsca. Kilka lat temu takie wrażenie zrobił na mnie tomik "Nikomu nie znana bohema" Macieja Rembacza, a dziś podobne odczucia mam w stosunku do "Rozpoznania bojem".
Maciek Froński
fot. Zuzia Frońska


Rozpoznanie bojem
Poezja spokoju moralnego
Przed Petrarką
Iwan Bunin. Wciąż smutno wierzę w swoje szczęście...
Efekt zimnej wody


"W oparach Lewantu", Pismo Folkowe, nr 132(5)/2017




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie