Maciek Froński
Przed Petrarką. Antologia trzynastowiecznej poezji włoskiej (Jarosław Mikołajewski, Gazeta Wyborcza)
Poezja na wakacje w Italii. Około 1240 roku, kiedy w Polsce rodził się Leszek Czarny, na dziesięć lat przed tym, gdy Wincenty z Kielczy spisywał po łacinie żywot św. Stanisława, w południowych Włoszech notariusz Jacopo da Lentini pisał po sycylijsku pierwszy sonet, oczywiście miłosny.

Nasza wiedza o włoskiej poezji sięga na ogół Dantego, jego pierwszych prób z lat 80. XIII wieku. Potem wiemy, że przyszedł Petrarka. Ci, którzy interesują się literaturą angielskojęzyczną, znają jeszcze nazwisko Guida Cavalcantiego, przyjaciela Dantego, którego początek ballady "Perch'io no spero di tornar giammai" T.S. Eliot przetłumaczył na "Because I do no hope to turn again", żeby rozpocząć nim swój "Popielec".

Ci, którzy mieli ochotę przebrnąć przez "Boską komedię", zapamiętali z niej innych poetów, jak samobójca Pier Della Vigna. Tymczasem w chwili, gdy na początku XIV wieku Dante pisze swój arcypoemat, poezja w języku ludowym Półwyspu Apenińskiego i Sycylii - czyli w różnych wariantach języka, który nazywamy dziś włoskim - ma już ponad sto lat. Z Rozwijała się kilkoma szlakami.

Pierwszy z nich to szlak religijny, na którego początku od razu powstało arcydzieło - "Hymn stworzenia" św. Franciszka z Asyżu. Drugi szlak to ludowy, znaczony przez zgrzebne piosneczki układane z potrzeby rubaszności lub serca. Trzecim tropem rozwijała się poezja miłosna, lecz niemająca wiele wspólnego z uczuciami wiejskiego chłopca do chłopki. Poezja dworska, uczona, hermetyczna, która przez Wenecję przeszła z Prowansji na Sycylię i tam w połowie XIII wieku rozwijana była przez grupę intelektualistów na dworze cesarza Fryderyka II i potem jego syna Manfreda. Tam właśnie powstał sonet, którego sztukę po śmierci Manfreda przejęto we Włoszech środkowych. Sonet, który w latach 60. i 70. bolończyk Guido Guinizzelli otworzył na filozofię i teologię, a który - jako formę miłosnej medytacji - w latach 80. rozwinęli poeci "nowego słodkiego stylu", z Dantem i Cavalcvantim na czele.

Nie pisałbym o tym wszystkim w gazecie codziennej, gdyby nie to, że otrzymaliśmy właśnie szansę, by poznać bardzo dobry wybór tej liryki, prześledzić jej rozwój, nacieszyć się jej różnorodnością. Szansę tę otwiera przed nami antologia XIII-wiecznej poezji włoskiej "Przed Petrarką" opracowana przez Monikę Woźniak, zawierająca przekłady jej samej, Jadwigi Miszalskiej i Macieja Frońskiego.

W antologii Moniki Woźniak (świetnej tłumaczki, autorki m.in. brawurowego przekładu "Lokomotywy" Tuwima na włoski) są prawie wszyscy autorzy, którzy powinni się w niej znaleźć (prawie, bo św. Franciszka jednak brakuje). Są poeci szkoły sycylijskiej, poeci toskańscy, poeci religijni, poeci "realistyczni", czyli krotochwilni, z drastycznym Cecco Angiolierim. Są wreszcie poeci "nowego słodkiego stylu", jest Dante. Wśród wierszy są utwory medytacyjne, lecz nie brak też polemicznych czy towarzyskich. Przekłady są znakomite, co można sprawdzić choćby ze słownikiem, gdyż książka jest dwujęzyczna.

"Przed Petrarką. Antologia trzynastowiecznej poezji włoskiej", opracowała Monika Woźniak, tłumaczenia Maciej Froński, Jadwiga Miszalska, Monika Woźniak, Collegium Columbinum, Kraków
Maciek Froński
fot. Zuzia Frońska


Rozpoznanie bojem
Poezja spokoju moralnego
Przed Petrarką
Iwan Bunin. Wciąż smutno wierzę w swoje szczęście...
Efekt zimnej wody


"Eksploracje, degustacje", Pismo Folkowe, nr 1-2 (134-135)/2018
"Motywy domu i drogi w tomiku "Za wcześnie na rytuały" Barbary Janas-Dudek", Migotania, nr 1(58), 2 (59)/ 2018




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2018  Fundacja Literatury w Internecie