Maciek Froński
Cztery schodki
Cztery schodki i dwa schodki, potem jeszcze krzynę –
Tak się wspina, tak się skrada lanckoroński rynek.

Pod dachami, podcieniami przyczajony sunie
(Jeszcze pod próg który wpełźnie, jakby próg ciut unieść),

Na paluszkach, na koniuszkach, w absolutnej ciszy
(Jeden kot się chyba przeląkł, bo odpuścił myszy).

Rynek staje – jak się zdaje, zajrzeć chce do okien,
I znów kroczek jeden, drugi, lecz ten drugi – bokiem.

Zakosami, zygzakami, chociaż można prościej,
Wnet zahaczy o „Pensjonat” i wystraszy gości!

Prawie zaraz potem fara – chce ją minąć z prawej...
A ja, w czyje buty wszedłem, nie pamiętam nawet.
 Cieśla
Maciek Froński
fot. Zuzia Frońska


Rozpoznanie bojem
Poezja spokoju moralnego
Przed Petrarką
Iwan Bunin. Wciąż smutno wierzę w swoje szczęście...
Efekt zimnej wody


Pięć wierszy, "Migotania", nr 4/2019
Władimir Sztokman - przekłady wierszy, "Migotania", nr 2,3/2019, "Czas Literatury", nr 4/2019, "Odra", nr 1/2020




Hosted by Onyx Sp. z o. o. Copyright © 2007 - 2020  Fundacja Literatury w Internecie